W TROSCE O PERŁĘ JURY

BZÓW

niedziela, 03 czerwca 2018

 

Rada Miasta Zawiercia uchwaliła przeprowadzenie referendum gminnego - zwołanego na dzień 17 czerwca 2018 r., w godz. 7.00 – 21.00.

Wcześniej odbędą się konsultacje z Mieszkańcami wszystkich osiedli i sołectw.

Referendum będzie składało się z 3 pytań:

1) Czy jesteś za lokalizacją na terenie Zawiercia kopalni rud cynku i ołowiu?

2) Czy jesteś za dofinansowywaniem z budżetu Gminy Zawiercie zabiegów zapłodnienia pozaustrojowego (in vitro)?

3) Czy jesteś za wprowadzeniem bezpłatnego publicznego autobusowego transportu zbiorowego na terenie Gminy Zawiercie dla dzieci i młodzieży do ukończenia 18-go roku życia?


Zapraszamy na spotkanie w sprawie referendum z Mieszkańcami osiedla Bzów !!!

Remiza OSP Bzów 06.06.2018 r. godz. 19:00. 

 

Zbigniew Kaziród



piątek, 11 maja 2018

 

 

Budowa obwodnicy Zawiercia 

 

 

O tej drodze marzą mieszkańcy powiatu zawierciańskiego oraz kierowcy tylko tędy przejeżdżający. Obwodnica umożliwiłaby kierowcom korzystającym z DK78 ominięcie centrum Poręby i Zawiercia. Główne ulice pełnią teraz rolę zatłoczonych dróg tranzytowych prowadzących ze Śląska i Zagłębia w kierunku Kielc. Niekończący się sznur wielkich aut sunie przez Porębę i Zawiercie od świtu do zmroku. Obwodnica Zawiercia i Poręby będzie miała 24,3 km długości i pobiegnie w ciągu drogi krajowej nr 78. Droga połączy się z gotową już obwodnicą Siewierza. W 2016 roku minister infrastruktury zapowiedział, że inwestycja rozpocznie się do końca 2018 roku. W ramach inwestycji ma powstać m.in. 12 wiaduktów i 2 mosty. Obwodnica znalazła się w rządowym Programie Budowy Dróg i Autostrad na lata 2014-2023

 

MPP



piątek, 04 maja 2018
środa, 02 maja 2018

 

 

 

 

Historia polskiej flagi jest długa i niezwykle ciekawa. Jej początki sięgają X wieku, kiedy to polscy książęta używali chorągwi,ale miały bardzo różne kolory i były prywatnymi symbolami. Chorągiew jako flaga narodowa pojawia się na przełomie XIII i XIV wieku. Była ona czerwona z białym orłem umieszczonym nieco bardziej w lewo niż pośrodku. Kolory biały i czerwony, jako barwy państwowe Polski, zostały wprowadzone przez parlament 7 lutego 1831 roku. Za symbol państwowy flaga biało-czerwona została uznana dopiero po I wojnie światowej, w 1919 roku.

Barwy naszej narodowej flagi pochodzą od herbu państwa.Górny pas – biały – wywodzi się od białego orła i białej litewskiej Pogoni, dolny – czerwony – od pola tarczy herbowej. Biel w połączeniu z czerwienią jako symbole zaistniały 3 maja 1792 r., kiedy to Polki patriotki dla uczczenia pierwszej rocznicy Konstytucji 3 maja przewiesiły białe szarfy przez czerwone suknie. Po wybuchu powstania listopadowego wprowadzono biało-czerwone kokardy wojskowe. Biel symbolizowała na nich „dobro i czystość dążeń narodu polskiego”, a czerwień „dostojność i majestat władców polskich”. W heraldyce biel jest symbolem czystości, lojalności, pokory i szlachetności. Czerwień oznacza miłość, dzielność, żarliwość i poświęcenie. Takie znaczenie mają kolory polskiej flagi.

 

 

 

piątek, 30 marca 2018

 

 

 

WIELKANOC

JEST JAK LUDZKA DROGA

NIKOGO NIE OMIJAJĄ

WIELKIE PIĄTKI SMUTKU

WIELKIE SOBOTY NADZIEI

WIELKIE NIEDZIELE RADOŚCI

WIELKANOC

JEST JAK NASZE ŻYCIE

NIEKIEDY PEŁNE BÓLU

CZASEM ZWĄTPIENIA

I CZĘSTO NIEWYPOWIEDZIANEGO SZCZĘŚCIA

WIELKANOC

JEST POCHWAŁĄ ŻYCIA

RODZĄCEGO SIĘ DO TRWANIA

WYBACZANIA

SPEŁNIANIA MARZEŃ

I

MIŁOŚCI

 

 

 

WESOŁEGO ALLELUJA

ŻYCZY

Zbigniew Kaziród

 


 

 

niedziela, 25 marca 2018

Święcenie palm to najbardziej charakterystyczny obrzęd niedzieli poprzedzającej Wielkanoc, zwanej Niedzielą Palmową. Skąd wziął się ten zwyczaj i jaką ma symbolikę pierwszy dzień Wielkiego Tygodnia?

 

 

Niedziela Palmowa rozpoczyna Wielki Tydzień, dla chrześcijan czas refleksji i zadumy nad ostatnimi dniami i śmiercią Jezusa. Niedziela Palmowa jest upamiętnieniem przyjazdu Chrystusa do Jerozolimy, kiedy został powitany przez tłum, rzucający mu liście palmowe pod nogi. Także dziś, najbardziej charakterystycznym akcentem w obchodach Niedzieli Palmowej jest obrzęd święcenia palm. Procesje z palmami już w IV w. obchodzili chrześcijanie w Jerozolimie, a później, w V i VI w., przyjęły się także w Kościele zachodnim, sam zaś zwyczaj święcenia gałązek zielonych, czyli palm wielkanocnych wprowadzono do liturgii Niedzieli Palmowej w XI w.

 



CO SYMBOLIZUJĄ PALMY WIELKANOCNE?


W Niedzielę Palmową wierni ze wszystkich krajów przynoszą do kościołów palmy wielkanocne. W Polsce robi się je z gałązek wierzbowych, często przystrojonych kwiatkami z bibuły czy suszonymi i barwionymi roślinami. Szczególnie rozbudowane palmy tworzy się na Kurpiach, w miejscowościach Lipniki i Łyse, gdzie co roku organizowane są zawody na najdłuższą i najładniejszą palmę wielkanocną. W tradycji Kościoła symbolizują one mękę, ale również triumf i zmartwychwstanie Jezusa oraz nieśmiertelność duszy ludzkiej. W tradycji ludowej są symbolem sił witalnych przyrody - corocznej odnowy roślin, zapowiedzią ich kwitnienia i owocowania.

 

 

SYMBOLIKA PALMY WIELKANOCNEJ


Palmy wielkanocne z jednej strony symbolizują odradzające się życie, a z drugiej wyrażają hołd dla Zbawiciela. Z tych powodów liturgia tego dnia zaczyna się radosnym pochodem z palmami wielkanocnymi, które są następnie święcone. Msza w Niedzielę Palmową staje się przede wszystkim wspomnieniem męczeńskiej śmierci Jezusa – z kulminacyjnym momentem podczas uroczystego odczytania opisu Męki Pańskiej.

Poświęcone palmy wielkanocne, tradycyjnie powinny zostać przechowane do następnego roku. Tradycja ludowa przypisuje im nadzwyczajne, wręcz magiczne właściwości. Palma wielkanocna zetknięta za świętym obrazem, umieszczona nad drzwiami czy na parapecie okna, miała chronić m.in. przed pożarem i powodzią, a domowników i żywy inwentarz – przed chorobami.

 

 

 

MPP

 

czwartek, 08 marca 2018

Wszystkim Paniom składamy najserdeczniejsze życzenia z okazji Dnia Kobiet!

 

Niech Wasze Święto trwa niezmiennie przez cały rok!


 

 

Paniom dużym,  Paniom małym,

Wszystkim Paniom w świecie całym

Szczęści, zdrowia, pomyślności,

Moc sukcesów i radości.

Z okazji Dnia Kobiet

życzy zespół bzow.blox.pl 

 






poniedziałek, 08 stycznia 2018

Już na grudniowej sesji Rada Miejska jednogłośnie przyjęła największy jak dotąd budżet dla Zawiercia na 2017 rok.

 

 

Mimo nie najlepszej pogody położono kładkę na moście nad Czarną Przemszą. 

 

 

Zima zasypała JuRAJSKĄ Krainę i zorganizowano pierwszy w tym roku kulig dla dzieci.

 

 

Odbyło się zebranie mieszkańców i Zarządu Osiedla i zdecydowano o przeznaczeniu Funduszu Osiedlowego w 2017 roku na kontynuację prac przy skwerze rekreacyjnym u zbiegu ulic Korzennej i Konopnickiej.

 

 

W lutym z inicjatywy Pawła Kaziroda i przy współpracy druhów z naszej OSP zorganizowano kulig połączony z poczęstunkiem w styl góralskim. Zainteresowanie imprezą przerosło nasze oczekiwania.

 

(  Tak wygląda styl góralski :)  )


 

OSP Zawiercie - Bzów było organizatorem Strażackiego Turnieju w Tenisie Stołowym na poziomie gminnym.

 

 

W kwietniu mieszkańcy Bzowa uporządkowali tereny rekreacyjne wokół boisk, placu zabaw i hali do hipoterapii.

 

 

Ruszyły prace przy chodniku na ulicy Żołnierskiej zakończone w lipcu.

 

 

Jednocześnie Gmina Ogrodzieniec budowała nowy chodnik na Fugasówce w kierunku Bzowa.

 

 

Przedsiębiorstwo Usług Komunalnych Zawiercie odchwaszczało ścieżkę rowerową i dbało o wycinkę trawy i dzikich krzaków na terenach rekreacyjnych Bzowa i placach zabaw.

 


 

BZÓW TO NIE WYSYPISKO.

Niektórzy jednak podrzucają wciąż odpady uznawane za niebezpieczne do lasów na naszym terenie.

 

 

Odbyło się spotkanie w sprawie dofinansowania dla mieszkańców na budowę odnawialnych źródeł energii.

 

 

Z końcem roku zakończono ostatecznie budowę skweru rekreacyjnego.

Rozpoczęto termomodernizację Szkoły podstawowej Nr 14 Fundacji "Elementarz".

 

 

W grudniu PUK Zawiercie wyciął stare, zagrażające beczeństwu w ruchu drogowym i pieszym drzewa na ulicy Korzennej i Czwartaków.

 

Zdjęcia Szkoły Podstawowej Nr 14 Fundacji "Elementarz" po termomodernizacji przedstawię w nowym tegorocznym wpisie. 

 

Na 17 stycznia 2018 roku planowana jest sesja budżetowa.

 

*****

 

Blog Bzów ze względu na sytuację w kraju obfitował w 2017 roku we wpisy o charakterze społeczno - politycznym.

Nie zabrakło na nim wpisów o historii Bzowa i okolic.

Jak w każdym roku promowaliśmy piękno i uroki Jury Krakowsko - Częstochowskiej.

 

Zbigniew Kaziród


niedziela, 07 stycznia 2018

Sprzyjająca pogoda w ostatnim kwartale 2016 roku pozwoliła na na ukończenie budowy zadaszonej hali do hipoterapii. 

Podmokły i bagnisty teren sprawił sporo kłopotów przy realizacji tej inwestycji.

 

 

Równocześnie powstawało na terenach szkolnych wielofunkcyjne boisko ze sztuczną nawierzchnią.

 

 

Koniec roku przyniósł też nieoczekiwane wydarzenie!!!

Zakład Komunikacji Miejskiej zlikwidował bez konsultacji z mieszkańcami wszystkie kursy linii NR 4 co wprawiło we wściekłość mieszkańców naszego Osiedla. 

Rozpoczęła się akcja telefon do Prezydenta, zbieranie podpisów pod pismem sprzeciwiającym się takim poczynaniom, negocjacje z władzami i publikacje medialne. 

 

 

Od 10 grudnia przywrócono kursy linii Nr 4.

29 grudnia odbyło się nadzwyczajne zebranie mieszkańców Bzowa z władzami zawiercia.

Spotkanie było naładowane emocjami ... rozładowane humorem i zakończone przywróceniem starego rozkładu jazdy bez zmian. 

 

 

W szampańskich nastrojach powitaliśmy Nowy 2017 Rok na balu Sylwestrowym w sali OSP Bzów.

 

 


 

Zbigniew Kaziród

sobota, 06 stycznia 2018

Z początkiem 2016 roku poszerzono ofertę Społecznego Domu Kultury i Rekreacji w Bzowie o:

-zajęcia krajoznawcze

-zajęcia plastyczne

-nauka śpiewu i tańca

-korepetycje z języka angielskiego

-zajęcia z końmi

-bilard,tenis stołowy,piłkarzyki, wiele innych gier i zabaw

-szachy - nauka gry i doskonalenie umiejętności 

-wieczory brydżowe



Rada Miejska w Zawierciu jednomyślnie uchwaliła 27 stycznia budżet miasta na 2016 rok z wydatkami ogółem – 170,0 mln zł.

Uchwalony budżet był pierwszym planem dochodów i wydatków miasta, który w całości został przygotowany w tej kadencji samorządowej i przyjęty jednogłośnie.

 

 

21 stycznia 2016 roku uczniowie klas I - III zaprezentowali się swoim dziadkom i babciom w uroczystej akademii z okazji ich święta.

 

 

Czekoladowo było w SDKiR dzięki Mistrzowi Kuchni - Maciejowi Musiałowi!

 

 

Kontynuowano rozgrywki tenisa stołowego rozpoczęte w 2014 roku.

 

 

w Społecznym Domu Kultury i Rekreacji

w Bzowie odbył się

OSIEDLOWY TURNIEJ SZACHOWY

POD PATRONATEM PREZYDENTA MIASTA ZAWIERCIA

 

Na blogu niestrudzenie ukazywałem piękno JuRAJSKIEJ Krainy :) 

 

W Westybulu Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego za szczególną działalność na rzecz społeczności lokalnej Brązowy Krzyż Zasługi odebrał Paweł Kaziród. 

Ordery i odznaczenia państwowe w imieniu Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej wręczał wojewoda śląski Jarosław Wieczorek.   

 

 

Zawierciański Urząd Miejski ogłosił przetarg na zaprojektowanie i budowę hali do hipoterapii, która ma powstać przy Szkole Podstawowej nr 14 w dzielnicy Bzów.

Na zebraniu z mieszkańcami zdecydowano przeznaczyć 15 000 złotych z  Funduszu Osiedlowego na zagospodarowanie działki Wspólnot Gruntowych Bzów u zbiegu ulic Konopnickiej i Korzennej. 

Mieszkańcy zdecydowali by powstał tam teren rekreacyjny.

 

 

Po zebraniu mieszkańców i konsultacjach społecznych oraz rozmowach przeprowadzonych z Dyrektorem ZKM Zawiercie Panem Markiem Ciepajem od 1 lipca 2016 roku wprowadzono nowy rozkład jazdy.

Wypracowany rozkład jazdy był optymalnym rozwiązaniem. 

 

 

Przed naszą szkołą powstał mały odcinek chodnika, który ma poprawić bezpieczeństwo uczniów przed nowym rokiem szkolnym. Pojawiły się nowe barierki i znaki pionowe i poziome. 

 

 

W sierpniu na nadgryzionym zębem czasu dukcie kamiennym "Biały Kamień" została położona nawierzchnia asfaltowa. Tym samym Bzów połączył się drogą asfaltową z Karlinem. 

 

Rondo znajdujące się w centralnej części Osiedla Bzów przybrało nowe oblicze!!!

 

 

Sprzyjająca pogoda na przełomie października i listopada pozwoliła na budowę zaplanowanego skweru rekreacyjnego.

 

 

Druhowie z OSP Bzów wstawiali nowe wrota w remizie.

 

 

Dzięki uprzejmości władz Zawiercia i sprzyjającej aurze dobudowano brakujący odcinek chodnika na ulicy Żeromskiego.

Fragment 150 metrów chodnika poprawił estetykę okolic źródeł Czarnej Przemszy i okolice terenów rekreacyjnych wokół remizy OSP Bzów. 

 

 

Rozpoczęła się przebudowa mostu na ulicy Harcerskiej wybudowanego w 1936 roku. 

 

CDN ...

 

Zbigniew Kaziród

 

 

 

W 2015 roku Zawiercie obchodziło setną rocznicę nabycia praw miejskich a stało to się precyzując - dnia 1 lipca 1915 roku.

Z tej okazji przy wpisie o Czarnej Przemszy pokusiłem się o nową definicję położenia Zawiercia po 1977 roku.

 

Czarna Przemsza płynie przez Próg Woźnicki, Garb Tarnogórski i Wyżynę Śląską. Od miejsca, w którym wpada do niej Brynica w Sosnowcu - stanowi granicę między wywodzącym się z Małopolski Zagłębiem Dąbrowskim a Śląskiem (wcześniej tę granicę stanowi właśnie Brynica).

Zadać też należy kłam, „papce internetowej” podającej, że Zawiercie położone jest u źródeł Warty. Otóż NIE. Po przyłączeniu w 1977 roku Bzowa do Zawiercia śmiało można stwierdzić, iż Zawiercie leży w Dziale wód I stopnia (wododziale)między dorzeczami Wisły i Odry, który wyznacza linia biegnąca mniej więcej następująco: wzgórza między Siewierzem, Myszkowem a Zawierciem, wzgórza między Kromołowem, a Bzowem, Celiny koło Karlina, Góra Żerkowska, Skarżyce, Rzędkowice, Mirów i Bobolice, Niegowa, Góry Gorzkowskie. W Zawierciu odległość między Wartą (dopływ Odry) a Czarną Przemszą (dopływ Wisły) w najwęższym miejscu wynosi zaledwie 400 m. 

Za prawdziwe należy zatem uznać stwierdzenie, że Zawiercie to miasto powiatowe w województwie śląskim, w Obniżeniu Górnej Warty, w obszarze źródliskowym Warty i Czarnej Przemszy, przy granicy Parku Krajobrazowego Orlich Gniazd, na dziale wodnym między zlewiskami Wisły i Odry.


 

Ewa Nieroda, uczęszczająca do przedszkola przy SP nr 14 Fundacji "Elementarz" wraz z mamą i wychowawczynią Panią Agnieszką Seweryn odebrały nagrodę - wyróżnienie w konkursie plastycznym organizowanym w ramach 100 - lecia miasta Zawiercie.


 Z początkiem października ruszyły prace budowlane w Osiedlu Bzów.

W związku z podjętymi działaniami zmierzającymi do budowy chodnika na ulicy Poległych w Bzowie

i uchwałą Nr 42/281/15 Zarządu Powiatu Zawierciańskiego z dnia 8 września  2015 r.



 

Już w roku 2015 rozpoczęły się cykliczne spotkania Zarządu Osiedla ze Wspólnotami Gruntowymi Bzów.

Dzięki pozyskanym środkom finansowym z budżetu miasta Zawiercie na budowę placu zabaw i wiaty - Ogólne Zebranie Wspólnot Gruntowych Bzów na podstawie § 12 pkt 19 Statutu Spółki dla zagospodarowania wspólnoty gruntowej w Osiedlu Bzów, miasto Zawiercie, województwo śląskie uchwaliło jednomyślnie przeznaczyć:

- działkę Nr 2248 pod budowę wiaty,

- działkę Nr 2217/3 do dyspozycji Urzędu Miejskiego w Zawierciu, celem budowy placu zabaw,


JASEŁKA I KIERMASZ ŚWIĄTECZNY W SP NR 14 FUNDACJI "ELEMENTARZ" BZÓW.


W NOWO WYREMONTOWANYCH POMIESZCZENIACH OSP BZÓW I DZIĘKI ZAKUPIONEMU Z FUNDUSZU OSIEDLOWEGO SPRZĘTOWI NAGŁAŚNIAJĄCEMU ODBYŁA SIĘ PIERWSZA DUŻA IMPREZA - HUCZNA ZABAWA SYLWESTROWA.

 

WCZEŚNIEJ SALA OSP BZÓW PRZESZŁA GENERALNY REMONT.

ODNOWIONO SALE BANKIETOWE.

ZAINSTALOWANO NOWE OŚWIETLENIE.

ZREKONSTRUOWANO OGRZEWANIE SAL.

ODNOWIONO PARKIETY.

GRUNTOWNIE PRZEBUDOWANO ANEKSY KUCHENNE.

SALA POSIADA PROFESJONALNE NAGŁOŚNIENIE ESTRADOWE I NAŚWIETLENIE ESTRADOWE.

DO DYSPOZYCJI SA DWIE SALE BANKIETOWE.

Zbigniew Kaziród

piątek, 05 stycznia 2018

W WIELKIM SKRÓCIE.

W TRZECH ODSŁONACH.

PRZEDSTAWIĘ WYDARZENIA Z NASZEJ DZIELNICY.

 

 

Przed rozpoczęciem roku szkolnego 2014/2015 grupa mieszkańców Bzowa własnymi siłami z materiałów pozyskanych od PZD Zawiercie wybudowała chodnik na ulicy Harcerskiej prowadzący do tutejszej szkoły.

Po wyborach samorządowych 2014 Przewodniczącym Rady Miejskiej w Zawierciu został Paweł Kaziród.

Prezydentem Zawiercia został Witold Grim.

w Sejmiku Województwa Śląskiego radnym został Mirosław Mazur

Starostą został Stanisław Wrona.

 

Od wyborów samorządowych w Bzowie działo się wiele i dobrze!


W końcu grudnia zakończono budowę drogi asfaltowej Bzów - Podzamcze

Społeczny Dom Kultury i Rekreacji rozwijał się prężnie,

SDKiR organizował zajęcia również w plenerze. 

Szkoła Podstawowa Fundacji "Elementarz" również przeżywała rozkwit - a zaczęło się od nowych szafek dla uczniów.

W "Stajni Bzów" odbywały się cykliczne zajęcia z końmi dla dzieci. 

Organizowane były akcje edukacyjne i proekologiczne,


Sprzątanie Bzowa i okolic

Spotkania profilaktyczno - edukacyjne z policjantami.

Akcje społeczno - edukacyjne "Żonkile".

W kwietniu 2014 roku odbył się wielki Festyn w Bzowie. 

25 maja wybrano nowy zarząd Osiedla Bzów, gdzie obdarzono mnie wielkim mandatem zaufania wybierając na przewodniczącego Osiedla Bzów. W skład zarządu weszli również: Elżbieta Czernek, Tomasz Kołton, Robert Janoska i Łukasz Kotarski.

W Szkole podstawowej NR 14 Fundacji "Elementarz" odbył się wielki Festyn Rodzinny.

W "Stajni Bzów" trwały zajęcia z końmi dla najmłodszych i nauka jazdy konnej. 

Pierwszy Fundusz Osiedlowy w wysokości 15 000 złotych podczas zebrania mieszkańcy zdecydowali przeznaczyć na zakup sprzętu nagłaśniającego i altanek. 

Na jesieni media obiegła wiadomość o składowaniu na terenie cegielni w Ogrodzieńcu substancji niebezpiecznych. Po wcześniejszych doświadczeniach z podobną sytuacją w naszym kamieniołomie wszyscy byli w pełnej gotowości do walki o perłę Jury.

We wrześniu nasi druhowie obchodzili hucznie jubileusz 90-lecia powstania jednostki OSP Bzów.

W naszej szkole powstały sale do - rehabilitacji ruchowej, hipoterapii i terapii sensorycznej, a na terenach szkolnych trwała hipoterapia pod okiem wykwalifikowanej kadry. 

Między piętrami szkoły stanął Dzwon Wiesiu i obchodzono Dzień Dzwonka, 

W osiedlu rozpoczęto wymianę słupów energetycznych i doświetlanie ulic.

W jesiennych wyborach do sejmu weszła po raz drugi Anna Nemś. 

 

Kolejny rok zapowiadał się obiecująco i taki też był - o czym w następnym wpisie.

 

Więcej relacji z wydarzeń tego okresu jest na blogu Bzowa. 

 

Nieustannie starałem się również dotrzeć do najdawniejszej historii Bzowa.

 

Zbigniew Kaziród

 

 

 

 

 


poniedziałek, 01 stycznia 2018



Pierwszy raz noc Sylwestrowa obchodzona była w 999 r. Ludzie obawiali się końca świata związanego z wejściem w nowe milenium. Kiedy wybiła północ a apokalipsa nie nadeszła ludzie wyszli na ulice śpiewając i tańcząc. 

W ówczesnym czasie znana była legenda, oparta na proroctwie Sybilli. Głosiła ona, że w 1000 roku nastąpi koniec świata. Świat miał zostać zniszczony przez ognistego smoka uwięzionego w lochach Watykanu. Smok się nie pojawił i zniknęło przerażenie związane z tzw "kryzysem milenium". Pojawił się za to Sylwester II. 


1 stycznia 1000 r. papież Sylwester II udzielił wiernym błogosławieństwa "urbi et orbi” co stało się tradycją do naszych czasów. Św. Sylwester jest patronem zwierząt.

 



W Polsce noc sylwestrową zaczęto obchodzić w połowie XIX w. w bogatych domach, gdzie organizowano przyjęcia ze wspomnieniami i wróżbami. Na wsiach pieczono bułeczki - szczodraki, które dawano w prezencie dzieciom, krewnym jako życzenie zdrowia i pomyślności. 

Arystokracja witała Nowy Rok toastem wina, wśród którego prym wiódł tokaj, ziemianie natomiast polowali, urządzali kuligi, strzelali z batów na szczęście, składali życzenia i ucztowali w gronie rodziny. Z czasem pojawiły się także bale. Na wsiach wśród włościan  moda ta pojawiła się jeszcze później.

 

W dniu tym nie wolno było sprzątać, żeby nie wyrzucić szczęścia z domu.

Spiżarnie musiały być dobrze zaopatrzone by zapewnić obfitość na kolejny rok.

 

Pocztówka z początku XX w. użyczona dla Działu Folkloru Muzeum Etnograficznego w Toruniu

 

Nieco inaczej rzecz się ma z pierwszym dniem nowego roku. Tu tradycja obchodzenia go na ziemiach polskich jest bogata. Do dziś wiele osób sądzi, że 1 stycznia ma ten sam wpływ na wywieranie na nasze losy, co Wigilia. Wszystko, co wtedy nas  spotka, przez następne 365 dni ma się powtarzać. Starano się więc, by ten dzień przebiegał w jak największym porządku. Tę przepowiednie starali się zużytkować dawniej nawet złodzieje. Uważali oni Nowy Rok za chwilę, kiedy szczęśliwie popełniona kradzież daje im nadzieję pomyślnych rezultatów przez cały rok. Z tego zwyczaju wśród ludzi powstał inny zwyczaj, ale już w formie żartu. Pozwalał on na chowanie sobie wzajemnie rozmaitych przedmiotów, które następnie za wykupem (np. poczęstowaniem wódką), oddawało się właścicielom. Niekiedy taki żart, gdy właściciel nie zorientował się nawet, że czegoś mu brakuje, stawał się zwyczajnym złodziejstwem. Co znamienne i przewrotne, według ludowych wierzeń, przed Nowym Rokiem należało wszystkie długi spłacić i wszystko pożyczone pooddawać.

 



Z wierzeń ludowych powstało też szereg przysłów dotyczących Nowego Roku, np.:


Na Nowy Rok spotkać mężczyznę, to dobrze; białogłowe, źle.

Na Nowy Rok przybywa dnia na barani skok.

W Nowy Rok dziewki myją się „w srebrze” (do wody wrzuca się pieniądz srebrny), żeby były ładne.

Jeżeli Nowy Rok jest jasny i pogodny, to rok będzie urodzajny. Wiatr północny w tym dniu wróży nieurodzaj.

Gdy w Nowy Rok skwar i upał, baran wilka będzie chrupał.

 

ZetKa

 


sobota, 30 grudnia 2017

 

 

Wielu sukcesów,

odważnych marzeń,

mądrych decyzji,

satysfakcji,

spokoju i pomyślności

na cały nadchodzący 2018 rok.

 

 

niedziela, 17 grudnia 2017

 

A bywało różnie. Zanim na naszych ziemiach nastało i rozpowszechniło się chrześcijaństwo, przodkowie Polaków oddawali cześć bóstwom słowiańskiego panteonu. Nie do końca zresztą potrafimy sobie ten panteon wyobrazić, gdyż z terenów Polski nie zachowały się żadne źródła dotyczące przedchrześcijańskiego kultu. Wiemy natomiast, że Słowianie świętowali dużo i intensywnie.


Jednym z ważniejszych świąt było, podobnie jak u innych Indoeuropejczyków, święto przypadające w okolicach przesilenia zimowego czyli mniej więcej 20 – 22 grudnia. Nazywane było Szczodrymi Godami lub po prostu świętem Godowym. Wiele elementów dawnej obrzędowości przedchrześcijańskiej zachowało się w zwyczajach ludowych, folklorze i pobożności wiejskiej, stając się częścią tradycji bożonarodzeniowej, już chrześcijańskiej. Warto o nich pamiętać, gdy będziemy siadać przy wigilijnym stole.


Ambiwalentny charakter Szczodrych Godów

Z jednej strony radowano się, że oto zaczyna wracać słońce a dzień powoli ulega wydłużeniu. Ucztowano więc, zajadano się skarbami ze spiżarni, śpiewano pieśni i stawiano sobie wróżby na nadchodzący rok. Szczodre Gody trwały kilka dni podczas których odwiedzano się wzajemnie, ucztowano coraz to w nowym domu, obdarowywano upominkami. Dzieci otrzymywały lalki, ciastka i placki, nieraz w kształcie zwierząt.

Z drugiej strony Gody były świętem związanym z kultem agrarnym, kultem ziemi i jej żyzności, a co za tym idzie także kultem zmarłych przodków. Ziarno zasiane jesienią znajdowało się w ziemi, a ziemia i to co pod jej powierzchnią, stanowiła królestwo bogów chtonicznych. Podczas Szczodrych Godów starano się zdobyć przychylność owych podziemnych bóstw związanych z wegetacją, zapewnić sobie obfitość plonów w nadchodzącym roku. Dla Słowian to, że po zimie nadejdzie wiosna wcale nie było takie oczywiste, a i przychylność „dziadków” czyli zmarłych – należących do podziemnego świata – wcale nie była pewna. Zapraszali ich symbolicznie na ucztę i obawiali ich zarazem.

Siano pod obrusem i puste nakrycie

W wielu polskich domach, jeszcze w XX wieku, w izbie, w której spożywano wigilijną wieczerzę stawiane były cztery snopki czterech zbóż w kątach, by zapewnić sobie urodzaj w nadchodzącym roku. Podobnym w znaczeniu zwyczajem było rozsyłanie słomy na podłodze. Reliktem tego agrarno-magicznego zwyczaju jest tradycja kładzenia siana pod obrus – tłumaczona całkiem błędnie jako pamiątka po tym, że Pan Jezus urodził się na sianie. Puste nakrycie, rzekomo dla samotnego wędrowca, czy też zesłańca wracającego z Syberii (i takie wytłumaczenie tej tradycji spotykamy) to nic innego jak część uczty przeznaczona dla „dziadków” – dusz zmarłych domowników.


Potrawy wigilijne również mają prastarą symbolikę. Ważnym daniem jest potrawa występująca w wielu wariantach – łamańce, kutia, makiełki, makówki – wykonywana na bazie zboża, orzechów, zawsze zawierająca mak, symbol snu i śmierci. Była to potrawa niegdyś poświęcona bóstwom świata podziemnego, mająca zapewnić ich przychylność i obfitość zbiorów.
Ważna była symbolika związana z ogniem i światłem, które przezwycięża ciemności.  


Tak więc trzeba pamiętać, że słowiańskie Szczodre Gody były po części świętem radosnym po części niosącym ze sobą dawkę niepokoju. Wiele zwyczajów wchłoniętych i schrystianizowanych przez Boże Narodzenie funkcjonuje nadal i bardzo dobrze, że funkcjonuje, bo jest to część naszego dziedzictwa kulturowego. Warto mieć świadomość, jakie było ich pierwotne znaczenie.

 



niedziela, 19 listopada 2017

Budynek szkoły w Bzowie został oddany do użytkowania w lutym 1963 roku jako

SZKOŁA PODSTAWOWA POMNIKA TYSIĄCLECIA PAŃSTWA POLSKIEGO.

 

Budynek powstał na podmokłych łąkach należących do Wspólnot Gruntowych Bzów, które wcześniej zostały we współpracy z nieistniejącą już Cementownią "Wiek" odpowiednio przygotowane pod budowę. 




 

Do połowy lat 1970 do szkoły uczęszczały poza dziećmi z Bzowa uczniowie z pobliskiego Karlina. 



W późniejszym okresie w budynku szkoły mieścił się Państwowy Dom Dziecka.

Po jego przeniesieniu do Zawiercia Szkoła Podstawowa Nr 14 dwukrotnie była zagrożona likwidacją. 

Obecnie funkcjonuje jako publiczna Szkoła Podstawowa Nr 14 Fundacji "Elementarz". 

Budynek główny szkoły jest dwukondygnacyjny, dwunawowy, kryty dachem jednospadowym.

Szkoła połączona jest z segmentami jednokondygnacyjnymi, w których zlokalizowana jest kuchnia, stołówka, sala gimnastyczna i pomieszczenia gospodarcze. 

Budynek jest częściowo podpiwniczony. 

Zabudowę terenu stanowią poza szkołą budynki gospodarcze. 

Szkoła wyposażona jest w centralne ogrzewanie z własnej kotłowni. 

 



Obecnie trwa termomodernizacja budynku szkoły w ramach zadania pn. "Termomodernizacja budynków mieszkalnych oraz użyteczności publicznej w Zawierciu". 

 



niedziela, 12 listopada 2017

 

Przejście przez Ulinę Małą do Krakowa i bitwa pod Krzywopłotami przeszły do historii jako świadectwo determinacji Józefa Piłsudskiego, odwagi, brawury i poświęcenia jego legionistów. Komendant określił krzywopłocką batalię jako legionowe Termopile, zaś dowódca artylerii kpt. Ottokar Brzoza podkreślał, że wówczas padły pierwsze od czasów powstania styczniowego strzały polskiej artylerii.


Artyleria legionowa

Po niepowodzeniu ofensywy austriacko-niemieckiej na Dęblin i Warszawę, w końcu października 1914 r. armia gen. Dankla wycofywała się na zachód, a wraz z nią 1 pułk piechoty Legionów Polskich, który miał za sobą bój pod Anielinem i Laskami stoczony 23-26 października.

Piłsudski nie zamierzał walczyć na obcym terytorium, lecz zarazem nie myślał o złożeniu broni. Chciał, by jego żołnierze bronili polskiej ziemi, pod Krakowem, a może w trudno dostępnych rejonach górskich, na Podhalu. Zdawał sobie sprawę, że jego pułk może zostać zniszczony. Liczył jednak, że ewentualna klęska oddziału – użył nawet słowa „hekatomba” – pozostawi trwały ślad w historii. Na postoju pod Wolbromiem Piłsudski podjął decyzję, by samodzielnie, bez zgody austriackiego dowództwa, maszerować na Kraków. Zdawał sobie sprawę, że jego decyzja z wojskowego punktu widzenia jest, jak to określił, wręcz „nonsensem i szaleństwem”, jednak podjął to wielkie ryzyko z powodów politycznych.


Narada sztabu Austriackiego 9.11.1914 r - obecny Marszałek Piłsudski

9 listopada 1914 r. do pułku, który znajdował się we wsi Krzywopłoty, dotarł rozkaz, by trzy bataliony i kawaleria dokonały rozpoznania między Żarnowcem i Miechowem. Honor i poczucie żołnierskiego obowiązku nie pozwoliły Piłsudskiemu na niewykonanie tego rozkazu, choć wiedział, że traci cenne godziny, podczas których droga odwrotu na Kraków przez korytarz między wojskami rosyjskimi i austriackimi, mogła przestać istnieć.


Biwak legionistów pod Krzywopłotami

Piłsudski postanowił wykonać powierzone zadanie, lecz zdecydował, że już nie wróci i będzie wycofywał się w kierunku Krakowa. Wybrał bataliony I, III i V. Było w nich najwięcej żołnierzy, który w sierpniu 1914 r. wymaszerowali z Oleandrów, a dwa bataliony (I i III) doskonale sprawdziły się w boju pod Anielinem i Laskami. Bataliony IV i VI pozostały na pozycjach pod Krzywopłotami, obsadziwszy wzgórze Święty Krzyż z ruinami klasztoru, dominujące nad doliną rzeki Przemszy, w której znajdowały się wieś Załęże i las domaniewicki. Była to zatem dogodna pozycja obronna.


15 listopada od strony Domaniewic pojawiła się dywizja strzelców syberyjskich. 17 listopada przyszedł rozkaz zaatakowania rosyjskich stanowisk. W nocnym ataku wzięły udział trzy kompanie wybrane z obu batalionów. Brnąc przez rozmokły teren doszły do Załęża i wdały się w walkę z nieprzyjacielem. Pozbawione jednak wsparcia Austriaków, musiały się wycofać, mając kilku zabitych i rannych. Wśród tych ostatnich był dowodzący atakiem mjr Mieczysław Trojanowski.

Następnego dnia ponowiono atak na Załęże, tym razem siłami VI batalionu. Jeszcze przed osiągnięciem wsi kule dosięgły porucznika Stanisława Paderewskiego, w cywilu inżyniera górnictwa, przyrodniego brata Ignacego Jana Paderewskiego, wybitnego pianisty i kompozytora. Śmiertelnie ranny porucznik zdążył jeszcze wydać rozkaz, by kompanię poprowadził dalej plutonowy.

Gdy legioniści wkroczyli do Załęża i zaczęli się w nim okopywać, wieś dostała się pod ostrzał rosyjskiej artylerii. Największe straty poniosła kompania osiemnastoletniego porucznika Leopolda Kuli. I tym razem zawiedli Austriacy, którzy mieli współdziałać z legionistami.

Sytuację uratowała artyleria legionowa kpt. Ottokara Brzozy. Oddział dysponował przestarzałymi, wyciągniętymi z austriackich magazynów, armatami kal. 70 mm wz. 1875, mimo to odparł potężny ostrzał rosyjskiej artylerii. Dzięki temu żołnierze VI batalionu mogli się wycofać spod nieprzyjacielskiego ognia. Tego dnia oddział Brzozy oddał pierwsze w tej wojnie strzały, co dowódca w mowie do żołnierzy opisał jako „pierwsze od czasów Powstania Styczniowego strzały artylerii polskiej”, nie wiedząc jednak, że kilka dni wcześniej w Karpatach zaczęły strzelać armaty I dywizjonu z grupy taktycznej gen. Karola Trzaski-Durskiego.


Otokar Brzoza 

Bataliony uczestniczące w walce pod Krzywopłotami poniosły bardzo duże straty: według Józefa M. Musiałka - 49 zabitych i 121 rannych na 440 uczestniczących w ataku. Znakomita większość spośród nich należała do VI batalionu.


Załęże - po bitwie

Po zakończonej walce sanitariusze oraz ochotnicy pod dowództwem kapitana Kazimierza Piątka poszli na pobojowisko, by, mimo rosyjskiego ostrzału, zabrać rannych żołnierzy. W jego kompanii było wielu rannych i zabitych.

Zbieranie rannych i zabitych

19 listopada do ataku ruszył austriacki 32 pułk obrony krajowej, złożony w przygniatającej większości z Polaków. Pułk zdobył rosyjskie pozycje w lesie domaniewickim. W dzień późnej legionowe bataliony zostały wycofane spod Krzywopłotów.

Listopadowe walki oddziałów legionowych kolejny raz potwierdziły wartość bojową polskiego żołnierza. Przemarsz przez Ulinę Małą, znany także jako manewr lub operacja Ulina Mała, był momentem przełomowym dla samego Józefa Piłsudskiego jako dowódcy wojskowego. Bitwa pod Krzywopłotami zaś została przez niego nazwana legionowymi Termopilami. W 1920 r. z jego inicjatywy na cmentarzu w Bydlinie, gdzie pochowano poległych, odsłonięty został pomnik - kilkumetrowy kamienny krzyż zdobiony legionowymi symbolami.


Pomnik Legionistów w Bydlinie

 

Pięć lat później bitwa została upamiętniona na tablicach powstałego wówczas Grobu Nieznanego Żołnierza w Warszawie.

Pomnikiem bitwy jest także szkoła w Bydlinie wybudowana w 1937 r. z inicjatywy i za pieniądze legionistów. W 95. rocznicę bitwy mieszkańcy Bydlina postawili obelisk z krzyżem i dwoma tablicami. Na tablicach wyryto nazwiska poległych.   

 


 

Po bitwie pod Krzywopłotami oddziały podległe Józefowi Piłsudskiemu skierowały się do Krakowa, gdzie 19 grudnia 1914 zostały przeformowane w brygadę.

 

REKONSTRUKCJA BITWY POD KRZYWOPŁOTAMI

 

 

Opierając się na wielu źródłach historycznych

fakty o jurajskim epizodzie w drodze do wolnej Polski zebrał

Zbigniew Kaziród

 



Bibliografia:

  • J.M. Musiałek, Rok 1914. Przyczynek do dziejów Brygady Józefa  Piłsudskiego, Kraków 1915

  • J. Zaleski, My, Pierwsza Brygada. Zarys dziejów I. Legionu Polskiego w latach 1914-1917, Lwów 1939

  • VI Baon Pierwszej Brygady w bitwie pod Krzywopłotami, Warszawa 1936 

  • Internet     

sobota, 11 listopada 2017

 

99 lat temu, 11 listopada 1918 r., Rada Regencyjna przekazała Józefowi Piłsudskiemu władzę wojskową i naczelne dowództwo podległych jej wojsk polskich. Tego samego dnia Niemcy podpisały zawieszenie broni kończące I wojnę światową. Po ponad 120 latach Polska odzyskiwała niepodległość.



W Warszawie od września 1917 r. działała powołana przez Niemcy i Austro-Węgry Rada Regencyjna. Jej członkami byli książę Zdzisław Lubomirski, arcybiskup Aleksander Kakowski i hrabia Józef Ostrowski. W grudniu 1917 r. Rada Regencyjna utworzyła gabinet ministrów, na czele którego stanął Jan Kucharzewski.

Na początku listopada 1918 r. regenci zdawali sobie sprawę, że ich polityczna rola dobiega końca i starali się powołać rząd, który miałby szerokie poparcie społeczne i któremu mogliby oddać władzę z przekonaniem, że w możliwie krótkim czasie przeprowadzi on wybory do Sejmu.

Sytuację polityczną w Warszawie zmieniło w sposób zasadniczy przybycie 10 listopada 1918 r. specjalnym pociągiem z Berlina uwolnionego z twierdzy magdeburskiej Józefa Piłsudskiego.

 


Generalny Gubernator gen. Hans von Beseler potajemnie opuścił miasto, a Polska Organizacja Wojskowa razem z żołnierzami Polskiej Siły Zbrojnej, będącej pod rozkazami Rady Regencyjnej, przystąpiły do rozbrajania stacjonujących w Warszawie oddziałów niemieckich. Na ogół akcja rozbrajania przebiegała bez walki, choć zdarzały się również ostre starcia. Do zaciętych walk doszło m.in. przy opanowywaniu Ratusza i Cytadeli.

Przyjazd Piłsudskiego do Warszawy wywołał powszechny entuzjazm jej mieszkańców i tylko o jeden dzień wyprzedził wiadomość o tym, że w okolicach Compiegne delegacja rządu niemieckiego podpisała zawieszenie broni, które kończyło działania bojowe I wojny światowej.

11 listopada 1918 r. Rada Regencyjna "wobec grożącego niebezpieczeństwa zewnętrznego i wewnętrznego, dla ujednolicenia wszelkich zarządzeń wojskowych i utrzymania porządku w kraju" przekazała władzę wojskową i naczelne dowództwo wojsk polskich, jej podległych, brygadierowi Józefowi Piłsudskiemu.



Trzy dni później Rada Regencyjna rozwiązała się, oświadczając jednocześnie, iż "od tej chwili obowiązki nasze i odpowiedzialność względem narodu polskiego w Twoje ręce, Panie Naczelny Dowódco, składamy do przekazania Rządowi Narodowemu".

Cztery dni później 22 listopada 1918 r. nowy rząd opracował, a Piłsudski zatwierdził "Dekret o najwyższej władzy reprezentacyjnej Republiki Polskiej". Na mocy tego dekretu, który był swego rodzaju ustawą zasadniczą, Piłsudski obejmował, jako Tymczasowy Naczelnik Państwa "Najwyższą Władzę Republiki Polskiej" i miał ją sprawować do czasu zebrania się Sejmu Ustawodawczego.

Listopad 1918 r. był dopiero początkiem budowy niepodległej Polski i początkiem walki o jej granice. 29 listopada 1918 r. Piłsudski zwracając się w Belwederze do grona najbliższych współpracowników tak mówił o odzyskanej niepodległości:

"Jest to największa, najdonioślejsza przemiana, jaka w życiu narodu może nastąpić. Przemiana, w której konsekwencji powinno się zapomnieć o przeszłości; powinno się przekreślić wielkim krzyżem stare porachunki (...) A czas przed nami jest krótki i tylko wspólnym wysiłkiem możemy zadecydować, na jakiej przestrzeni, w jakich granicach naszą wolność obwarujemy i jak silnie staniemy na nogach, zanim dojdą z powrotem do siły i pełnego głosu sąsiedzi ze wschodu i z zachodu"

czwartek, 02 listopada 2017

Rok 1587 po śmierci Stefana Batorego , królem wybrany zostaje Zygmunt III Waza jego kontrkandydatem do tronu polskiego był austriacki arcyksiążę Maksymilian Habsburg. Habsburg wkroczył do Polski kierując się na Kraków. Po nieudanej próbie zdobycia Krakowa Maksymilian rusza na północ i w połowie grudnia 1587 r. staje pod murami zamku w Olsztynie.

Obroną zamku , którego załoga liczyła 80 żołnierzy dowodzi starosta olsztyński Kacper Karliński herbu Ostoja. Wojsko austriackie przepuszcza szturm i zostaje odparte , podobnie kończą się kolejne ataki. Zrezygnowany

 

Maksymilian zamierza zwinąć oblężenie gdy na iście diabelski pomysł wpada jego poplecznik Stanisław Stadnicki "Diabłem łańcuckim" zwany. Stadnicki uderza na dwór Karlińskiego w Karlinie (dzisiaj przedmieścia Zawiercia, woj. śląskie) pali go, rabuje i porywa jego 6 letniego syna z piastunką. Dziecko zostaje użyte jako żywa tarcza podczas kolejnego szturmu wojsk austriackich, obrońcy zamku na ten widok zamierają , Kacper Karliński krzyczy :"Wpierw byłem Polakiem niż ojcem" i odpala działo, dziecko ginie na miejscu. Wszystkie działa zamkowe zarzucają atakujących ogniem, ostatni szturm zostaje odparty a oblężenie zwinięte. Pogrążony w rozpaczy Karliński odmawia przyjęcia godności i zaszczytów, po 3 latach umiera. A o jego bohaterstwie piszą m.in. Fredro, Syrokomla, Władysław Bełza, Damrot i inni. 

 

 

FAKTY!!!

 

Kasper Karliński był synem Abrahama, przeszedł do legendy ze względu na obronę Olsztyna w roku 1587 przed wojskami arcyksięcia austriackiego Maksymiliana Habsburga, pretendenta do tronu polskiego po śmierci Stefana Batorego.

Karliński miał ośmiu synów, z których siedmiu zmarło lub zginęło w ròżnych wojnach. Do legendy przeszedł kiedy z załogą liczącą 80 żołnierzy bronił Olsztyna przed próbą zdobycia go przez wojska Maksymiliana Habsburga. Najpierw odmówił propozycji Maksymiliana wyniesienia do godności senatora jeżeli podda on zamek, potem kilkukrotnie odpierał ataki wojsk austriackich. Widząc że oblężenie zamku nie daje przewidywanego skutku, arcyksiążę Maksymilian najechał - za pomysłem swego poplecznika Stanisława "Diabła" Stadnickiego - na posiadłości Karlińskiego, paląc je i porywając mu 6-letniego syna. Dziecko zostało następnie użyte jako żywa tarcza podczas kolejnego szturmu wojsk Maksymiliana. Kiedy załoga zamku się zawahała, Karliński sam odpalił działo, wymawiając słowa: "Wpierw byłem Polakiem niż ojcem". Dziecko zginęło na miejscu, wszystkie działa zamkowe ostrzelały następnie atakujących ogniem artylerii i ostatni szturm został odparty. Oblężenie zostało zwinięte, a arcyksiążę Maksymilian ruszył na Kraków. Pogrążony w żalu Karliński odmówił przyjęcia godności i zaszczytów, niedługo potem umarł. Wydarzenia te znalazły swój wyraz w twórczości m.in. Aleksandra FredryWładysława Syrokomli czy Władysława Bełzy.

 

Ku pamięci postaci Kaspra Karlińskiego odbywa się coroczny Rajd Śladami Kacpra oraz od roku 2008 Turniej o szablę Kacpra Karlińskiego.

 


niedziela, 10 września 2017

KONIA Z RZĘDEM TEMU KTO WSKAŻE I POWIE

KIEDY I JAK UKSZTAŁTOWAŁA SIĘ OSADA W BZOWIE

 

 

 

Na pytanie kiedy i w jakich okolicznościach powstał Bzów nie ma do tej pory odpowiedzi. Parafrazując język prawniczy-trwa proces przygotowawczy w którym zbierane są materiały a te są poddawane wnikliwej analizie. Wielokrotnie czytane są strzępy informacji z których niczym z puzzli będzie się dało może ułożyć najbliższy prawdzie obraz. Sprawa jest rozwojowa. Ile będzie się dało odtworzyć wygrzebując z odległej przeszłości? trudno rzec. Tyle tytułem krótkiego wstępu w formie żartobliwej naturalnie

Pomimo tego, iż nieznana jest na dzień dzisiejszy historia powstania naszej miejscowości .można pokusić się o wyznaczenie niejako ram czasowych w których można by osadzić przybliżoną datę narodzin. Jedna granica jest znana i potwierdzona dokumentem kościelnym z 1326 r (czytaj inne posty na
bzowskim blogu). Jest w nim zawarta krótka wzmianka mówiąca jednoznacznie o przynależności kościelnej wsi Bzów do parafii kromołowskiej.
Ponadto możemy dowiedzieć się o istnieniu innych osad wiejskich położonych i istniejących do tej pory w naszym pobliżu takich jak: Karlin, Żerkowice, Blanowice Skarżyce. Można zatem wyciągnąć wniosek- teren obecnej Jury miał w ówczesnym czasie zaawansowany stopień osadnictwa.
Rok 1326 to czas panowania króla Władysława Łokietka któremu udało się zjednoczyć odłączone od siebie przez prawie dwa stulecia dwie największe dzielnice Małopolskę i Wielkopolskę. Kontynuację dzieła ojca widać u króla Kazimierza Wielkiego panującego w latach (1333-1370) To jemu przypisuje się powstanie wielu warowni jurajskich ( najbliższe nam Morsko, Bobolice). Za jego czasów wzniesiono również murowany zamek ogrodzieniecki w zamian za warownię drewnianą która została spalona. Bzów za czasów panowania ostatnich Piastów już istniał. To jest fakt niepodważalny. Jak długa była jego wówczas historia? Tutaj natrafiamy na duże trudności. Sądzę, iż datę powstania można określić na połowę lub drugą połowę XIII wieku.
Jest rzeczą chyba mniej prawdopodobną by nasza osada powstała równocześnie z tymi najstarszymi w naszej okolicy jak Podzamcze Kromołów czy Skarżyce których powstanie określa się na czas panowania księcia Bolesława Krzywoustego żyjącego w latach 1086-1138. To raczej te grody zostały najwcześniej wzniesione a wokół nich poczęto zasiedlać okoliczne tereny co określane jest mianem kolonizacji.
Odnośnie Kromołowa oraz Skarżyc zachowały się historyczne dokumenty potwierdzające istnienie tych miejscowości w wieku XII. Najstarszy zapis historyczny odnoszący się bezpośrednio do Skarżyc pochodzi z 1105 roku w którym będący wówczas papieżem Kalikst II z pozwolenia polskiego władcy Bolesława Krzywoustego zatwierdza urzędowo wieś jako posiadłość benedyktynów z Tyńca.
Z 1193 roku pochodzi bulla Celestyna III w której to książę polski Kazimierz Sprawiedliwy zatwierdza nadanie Kromołowa jako posiadłości kanonikom regularnym przy klasztorze na Piasku we Wrocławiu co odczytywane jest niejako jako data powstania osady kromołowskiej choć można przypuszczać, że powstała ona ładnych kilka dziesięcioleci wcześniej. Istnieją legendy nie bezpodstawe mówiące o rycerzu Cromoli jako założycielu osady żyjącym za czasów Bolesława Krzywoustego.
Odnośnie Ogrodzieńca (ściśle biorąc Podzamcza) nie zachował się chyba żaden dokument dzięki któremu można określić ściślejszą datę założenia grodu. Najprawdopodobniej powstał on również za panowania Bolesława Krzywoustego i stanowił w tym czasie warownię obronną w pasie przygranicznym przylegającym do dzielnicy śląskiej. Pomijany jest tutaj fakt, iż odkrycia archeologiczne wskazują jasno że na terenie owych miejscowości istniało osadnictwo z okresu plemiennego zanim uformował się organizm państwa polskiego. Ślady takowe odkryto również przy naszej Skale Rzędowej o czym też można znależć krótkie informacje.Jednakże nie to jest tematem rozważań tego wpisu
Tak więc Kromołów jak i Żerkowice na początku swojego istnienia były własnością zakonów natomiast gród ogrodzieniecki był zapewne w rękach świeckich i należał bezpośrednio do księcia lub jego dzierżawcą był ktoś stanu rycerskiego którego imię nie zachowało się w historii. Żródła poświęcone zamkowi wspominają o Przedborzu z Brzezia herbu Zadora ale odnosi się to już do czasów póżniejszych-murowanego zamku wybudowanego za czasów Kazimierza Wielkiego o czym wspomniano wyżej w tekscie.
Może króciutkie przypomnienie historii naszych " sąsiadów" odbiega wydawać by się mogło od głównego tematu jednak można z jakimś prawdopodobieństwem założyć że panowie przyległych włości mogli być inicjatorami założenia naszej miejscowości a jednocześnie wówczas ich właścicielami. Czy byli to zakonnicy zamieszkali w Kromołowie, czy pan zamku ogrodzienieckiego czy może ktoś zupełnie inny? W tej materii rozlewa się ocean białych plam po których ciężko jest się poruszać a rolę steru może pełnić ludzka wyobrażnia mogąca zwieżć jak niegdyś Ameryka Krzysztofa Kolumba

Przy okazji może trochę o samej kolonizacji wiejskiej czyli zakładaniu i powstawaniu wsi w epoce średniowiecznej. Okres średniowiecza to czas gdzie ziemia jest podstawową miarą bogactwa a jej uprawa podstawą egzystencji i głównym żródłem dochodu.Tak więc wszelkie wysiłki czynione przez żyjących wówczas ludzi by mieć jej jak najwięcej są z ekonomicznego punktu uzasadnione. Książę (lub król) stojący na czele drabiny społecznej jako pan wszelkich włości na terenie na którym rozciągała się jego władza nadawał ziemię do użytkowania jako lenno duchowieństwu czy też rycerstwu na określonych prawach i warunkach. Najpowszechniejszymi obowiązkami wobec swego pana było płacenie czynszu za użytkowaną ziemię jak i też świadczenia w naturze (płody rolne inwentarz domowy) które zasilały jego spichlerz czy też stół. Ponadto stan rycerski czuł się zobowiązany wobec pańskiego dworu do wiernej służby wojskowej na wypadek wojny z czego zostało w drodze przywileju zwolnione duchowieństwo
Wiek XII a szczególnie XIII to okres rozkwitu kolonizacji na ziemiach polskich a co z tym jest ściśle związane zwiększenia nacisku na uprawę roli którą zaczęto coraz wyżej cenić Poczęto zagospodarowywać coraz to nowe połacie dotąd nieużytkowanej ziemi która nadawała się pod uprawę.Okolice naszej miejscowości ze względu na swe bliskie położenie wobec żródeł wody, bliskość lasu który dawał niezbędny materiał do budowy czy też zapewniał opał jak i w jakimś stopniu dostarczał pożywienie były dobrym terenem do osadzania się Jego wartość wzrastała również poprzez fakt iż na terenach tutejszej Jury przeważają gleby zwane rędziną które nadają się pod uprawę.
Zarówno stan rycerski jak i duchowieństwo dostawało wówczas często do zagospodarowania ziemie dziewicze nie ruszone wiejską sochą w postaci lasów, ugorów, które adoptowane były na grunty uprawne poprzez morderczy wyręb drzew wypalanie czy też ciężkie zaorywanie ziemi porośniętej do tej pory bujną łąką chwastów.Trudno jest sobie wyobrazić by sami duchowni czy też rycerze czynili to własnymi rękami. U zarania polskiego państwa tą ciężką pracę najczęściej wykonywali jeńcy pojmani podczas wypraw wojennych .Później byli to chłopi zwani kmieciami zamieszkujący polskie państwo a w wieku XIII zasiliła polskie ziemie siłą roboczą fala kolonizatorów przybyłych z Europy Zachodniej która była znacznie gęściej zaludniona w stosunku do Polski. Proces przeludniania się wsi na Zachodzie sprawił iż chłopi nie posiadający ziemi u siebie zaczęli napływać do naszego kraju szukając tutaj lepszych warunków. Najczęściej pochodzili oni z Niemiec lub też dzisiejszej Belgii.Chętnych do zagospodarowywania nowych terenów kmieci tych pochodzenia polskiego jak i obcego nazywano potocznie osadnikami a cały proces budowy zakładania przez nich nowych wsi na ściśle określonych prawach i obowiązkach lokalizacją. Znane są różne typy lokalizacji. Najczęściej odbywała się ona w wieku XIII jak i następnym na prawach niemieckich.Nie wnikając w szczegóły ogólne jej warunki miały stały kręgosłup wokół którego budowano całą otoczkę.Pan danej ziemi który mógł być samym władcą, rycerzem, biskupem czy też zakonem zawierał umowę lokacyjną z zasadżcą pełniącym rolę pośrednika między dworem a poddanymi kmieciami. Zasadżca wśród osadników był najważniejszy często po założeniu wsi stawał się sołtysem miał też z racji pełniącego tytułu szczególne prawa których nie posiadali chłopi np miał prawo do otworzenia własnej karczmy do prowadzenia ubojni zwierząt czy też czerpania dochodów z połowu ryb. Dodatkowo miał prawo do pobierania dla siebie 1/6 czynszu płaconego panu przez chłopów. Dostawał też do użytkowania więcej ziemi niż w ich przypadku. Jeśli chodzi zaś o nich wszyscy dostawali materiały i narzędzia potrzebne do wybudowania domu i budynków gospodarczych, dostawali równo po jednym łanie ziemi pod uprawę. Przy czym łan nie był jednostką precyzyjną jak to jest dziś przykładowo w przypadku hektara gdzie jego wielkość jest wszędzie stała. Istniały różne rodzaje łanów w Małopolsce stosowano łan frankoński który wynosił od 23 do 28 hektarów,na Mazowszu był szeroko rozpowszechniony łan chełmiński liczący około 17 ha.Ponadto w zamian za otrzymaną pod uprawę ziemię osadnicy byli zobowiązani do płacenia czynszu jak i do oddawania daniny w naturze.To były główne zobowiązania. Często byli zobowiązani również do pracy pańszczyżnianej -bezpłatnej pracy bezpośrednio na roli swojego pana - wymiar dni w średniowieczu wynosił od 3 do 6 dni a najczęściej wahał się od 2 do 4 dni rocznie Pożniej dopiero za czasów złotej wolności szlacheckiej rozmiar pańszczyzny urósł do niebotycznych rozmiarów od 1 do kilku nawet dni w tygodniu.( podstawą wymiaru pańszczyzny była ilość użytkowanej przez chłopa ziemi).
Prawo lokacyjne gwarantowało osadnikom tak zwany okres wolnizny czyli okres zwolnienia od zobowiązań na rzecz pana który mógł wynosić od 2 do maksymalnie 24 lat a zależne było to od warunków w których osadnik zasiedlał ziemię,czy była już gotowa pod uprawę czy też trzeba było ją przygotować między innymi karczując np las. Średnio jak twierdzą historycy wynosił około 8 lat. Był to czas na własne urządzenie się.
W Polsce w okresie średniowiecza dużą rolę kolonizacyjną pełniły zakony. Władcy chętnie sprowadzali na ziemie polskie zakonników nadając im ziemię. Byli to nie tylko często ludzie piśmienni znający j łaciński uchodzący wówczas na dworach europejskich za urzędowy ale również posiadający wiedzę w innych dziedzinach. Benedyktyni na przykład oprócz upraw winorośli zajmowali się też uprawami roślin leczniczych i przyrządzaniem lekarstw na ich bazie.
Duże znaczenie w kolonizacji ziem polskich miał szczególnie zakon cystersów specjalizujących się między innymi w budowie młynów wodnych, zakładaniu browarów, zakładaniu i hodowli stawów rybnych czy też budowie kużni wodnych
Nie jest rzeczą zatem dziwną, że i na naszych terenach bracia zakonni zapisali się w historii wspominanego już Kromołowa czy też Skarżyc.
Lokalizacja w średniowieczu nie oznaczała tylko procesu zakładania wsi czy miast pod budowę których nadawano osadnikom ziemię pod określonymi warunkami. Dokonywano też niejako zmian warunków lokalizacji dla istniejących już osad grodów, spisując nowy rodzaj umowy z panem ziemskim na którego ziemiach one stały a główne prawa i zobowiązania ludności już tam osiadłej nie różniły się zasadniczo od tych które nadawano i którymi obarczano ludność napływową pełniącą rolę osadników.

Wracając do Bzowa jest  możliwie za uznanie potencjalnych założycieli osady w osobie książąt Konrada Mazowieckiego jak i Henryka Brodatego należy im poświęcić nieco uwagi. Dla obydwóch znaleźć można wspólny mianownik. Obydwaj popierali rozwój kolonizacyjny.Ten pierwszy jako wieloletni książę Mazowsza próbował zasiedlać dzielnicę mazowiecką głównie ze względów politycznych. Dzielnica bezpośrednio stykała się z pogańskimi Prusami nękającymi ciągle tereny przygranicze i pustoszącymi jego tereny. Kolonizatorzy niejako stanowiliby pierwszą linię frontu rodzaj bufora bezpieczeństwa dla wnętrza dzielnicy. Ze względu na ciągłe zagrożenie najazdami proces osadnictwa przebiegał tam opieszale. Ten drugi książę jako pan ziemi śląskiej kolonizował swe ziemie z myślą o rozwoju gospodarczym. Był inicjatorem lokalizacji wielu miast oraz wsi. Za jego panowania na polskie tereny napłynęło wielu niemieckich osadników cieszących się względami na polskim dworze co nieraz poczytywano za złe zarzucając nadmierne zniemczanie Śląska.Obu łączy też tron krakowski o

którego zaciekle ze sobą rywalizowali. Okres ich życia (Konrad Mazowiecki żył w latach 1188-1247 Henryk Brodaty zaś urodził się ok 1170 a zmarł w 1238 roku) przypadł na rozbicie dzielnicowe Polski kiedy to książęta polscy jako władcy poszczególnych dzielnic walczyli o zdobycie Małopolski wraz z Krakowem wchodzącej w skład tak zwanej dzielnicy senioralnej. Mówiąc językiem prostym kto zasiadał w Krakowie jako pan Małopolski czuł się niejako najważniejszym pośród wszystkich a panowanie tam na książęcym tronie miało znaczenie prestiżowe. Henrykowi Brodatemu udało się opanować tron krakowski między innymi w 1231 roku. Konrad Mazowiecki zasiadał zaś w stolicy Małopolan dwukrotnie w latach 1229-31 i 1241-1243.
Wspominam o ich panowaniu gdyż jak wiadomo nasze tereny należały wówczas do Małopolski a książęta owi jako suwereni tych terenów mogli w krótkich co prawda latach panowania prowadzić politykę kolonizacyjną również na naszych ziemiach Który z tych dwojga pasowałby bardziej? Dla mnie osobiście bardziej przemawia w tej kwestii Konrad Mazowiecki z dwóch względów. Po pierwsze faktycznie część drogi wijącej się na naszym terenie nazywana jest drogą mazowiecką co można odnieść do jego osoby gdyż postrzegany jest głównie w historii jako pan dzielnicy Mazowsze. Po drugie snuje mi się po głowie taka myśl- jest rzeczą w jakiś sposób prawdopodobną, że nasza miejscowość powstała po najedżdzie Tatarów na Polskę które miało miejsce zimą i wczesną wiosną 1241 roku a w tym czasie Henryk Brodaty już nie żył> Natomiast Konrad sprawował jako książę krakowski wówczas władzę poprzez ten fakt i na naszym terenie.
O najeżdzie tatarskim lakonicznie wspominają zapiski kromołowskie jak i te dotyczące ogrodzienieckiego zamku. Warownia drewniana w Kromołowie całkowicie spłonęła tak jak i zbudowany tam również z drewna kościół Św Mikołaja. To samo odnosi się grodu ogrodzienieckiego. Wygląda na to, że bestialscy Tatarzy przeszli niczym burza puszczając z dymem napotkane osady również przez naszą okolicę i być może popędzili na swych azjatyckich koniach drogą łączącą Kromołów z obecnym Podzamczem. Należy też przypuszczać że skoro podążyli tą drogą nie oszczędziliby i Bzowa. Spalenie kolejnej wsi nie sprawiłoby dużo kłopotu- jak podają historycy ów okres zimowy roku 1241 był prawdopodobnie bardzo ciepły tak więc płonąca strzała puszczona z łuku na bezśnieżną suchą strzechę drewnianych budynków powodowała łatwy pożar. Jednakże ze względu na brak jakiejkolwiek na ten temat wiedzy o naszej miejscowości można rozumować dwojako istniała już wówczas lub jej jeszcze nie było. Dla mnie bardziej przemawia ta druga teza o jej nieistnieniu.

Można śmiało rzec,iż oprócz zniszczeń materialnych były zapewne i straty w ludziach, część ludności która nie zdołała zbiec ukryć się gdzieś została zabita. Natomiast po wichurze tatarskiej nastąpił okres odbudowy zdewastowanych osad a być może i okres zakładania nowych czego przykładem jest być może i Bzów. Na Konrada Mazowieckiego sprawującego w tym czasie władzę księcia ziemi krakowskiej być może spadł i obowiązek odbudowy ze zniszczeń wojennych i tej części kraju a w tym jako pan Mazowsza zmagający się ciągle z Prusami miał doświadczenie. Nie jest też rzeczą do ustalenia czy pierwszymi naszymi krajanami byli mieszkańcy okolicznych terenów zdecydowani zamieszkać w nowej osadzie czy też byli to osadnicy sprowadzeni całkowicie z innych regionów kraju. Dla mnie jest rzeczą mało prawdopodobną by byli to osadnicy zza granicy. Imiona rodowe szlachty mającej siedlisko w Bzowie pojawiające w następnych wiekach brzmią całkiem polsko. Jednak jak to wszystko wyglądało? Bardzo ciężko jest powiedzieć

 

Grzegorz Leks

 

 

 

Bzowski - prastara szlachta zagrodowa, rodzina rycerska, stara linia Ostoi używająca przydomku Janota dla odróżnienia od Innych rodzin o nazwisku Bzowski. W XVIII wieku, z niewiadomych powodów, Józef Janota Bzowski używał herbu Nowina i tak też zostało aż do dziś. Tymsamym rodzina Janota Bzowskich jest rodem z Ostoi ale pieczętuję się herbem Nowina mając zarazem wszelkie prawa do pieczętowania się swoim prastarym herbem Ostoja. Barones regni w Koronie.

 

Krótki rys historyczny  -  Jan z Bzowa przezwany Janota, żyjący w latach 1388-1419, zostawił synów Macieja, Jakóba, Mikołaja i Jana, w 1432 r. zwanymi potocznie Janotami i który to przydomek przeszedł na dalsze pokolenia.

Rodzina Janota Bzowskich była przez stulecia w posiadaniu licznych majątków rodzinnych w różnych regionach Rzeczypospolitej.

Aleksander, ożeniony z Elżbietą z Opatkowic Janowską, będąc chorym spiął testament ale że wyzdrowiał testament nie doszedł do skutku. Jednak w r. 1644 został zabity przez szwagrów Janowskich i Piotra Bogusławskiego w najeżdzie na Pełcznicę. Zostały po nim trzy córki i jeden syn, wśród nich Teresę Janocianke Bzowską. Marcyan Janota Bzowski syn Stanisława, porwał w r. 1664 krewną swoją Teresę Janociankę Bzowską, córkę Aleksandra i się z nią ożenił, co nie należy do wyjątku w historii Rodu Ostoi. Proces zakończył się ugodą w r. 1668 a niedługo potem urodzili się synowie Franciszek i Aleksander w majątku rodzinnym Połaniec. Ta linia wylegitymowała się w Królestwie z herbem Ostoja w r. 1845 jako potomkowie Jana, dziedzica Mietła.

Tekst zaakceptowany po mojej korekcie na Wiki!

Inne wpisy z dotyczące rodziny Janotów Bzowskich z podanymi tekstami źródłowymi są dostępne na moim blogu. 

 

http://bzow.blox.pl/2015/07/HISTORIA-RODU-BZOWSKICH-I-BZOWA-POCZATKI.html  

 

Jako ciekawostkę przedstawiam herb jednego z zapomnianych, a najsłynniejszych rycerzy polskich Ścibora ze Ściborza herbu Ostoja, gdzie dochodzimy do wątków węgierskich i słowackich rodu Ostoja.

Postać mało znana w powszechnej historii za sprawą naszego kronikarza, Jana Długosza, króry wsławiał tylko zasługi i postać Zawiszy Czarnego.

 

 


 

 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 11
O autorze
<><><> <><><> <><><>

SKRZYNKA POCZTOWA Napisz do mnie e-mail


<><><> <><><> <><><>
BZOW na Facebooku