W TROSCE O PERŁĘ JURY

BZÓW

niedziela, 31 stycznia 2016

 

 

Społeczny Dom Kultury i Rekreacji w Zawierciu-Bzowie zaprasza ponownie.

 

Informujemy, że po przerwie związanej z modernizacją pomieszczeń Społeczny Dom Kultury i Rekreacji od 01.02.2016 r. będzie otwarty codziennie od poniedziałku do piątku.

Oferujemy szereg atrakcji dla dzieci, młodzieży, dorosłych i osób starszych.

Wszystkie zajęcia, które dla Was poprowadzimy są bezpłatne.

Z oferty Domu Kultury mogą korzystać mieszkańcy Zawiercia i wszyscy goście.

 

Oferujemy między innymi:

-zajęcia krajoznawcze

-zajęcia plastyczne

-nauka śpiewu i tańca

-korepetycje z j. angielskiego

-zajęcia z końmi

-bilard,tenis stołowy,piłkarzyki, wiele innych gier i zabaw

-szachy-nauka gry i doskonalenie umiejętności 

-wieczory brydżowe

 

Każdy może przyjść i miło spędzić czas przy kawie, herbacie, poczytać prasę, dostępne pozycje książkowe, pooglądać TV itp.

 


 

 

Serdecznie zapraszamy!

 

 

sobota, 30 stycznia 2016

Rada Miejska w Zawierciu jednomyślnie uchwaliła 27 stycznia br. budżet miasta na 2016 rok. Zbiorcze dane dotyczące planu dochodów i wydatków miasta przedstawiają się następująco: dochody ogółem – 160,6 mln zł, wydatki ogółem – 170,0 mln zł, wydatki majątkowe – 39,5 mln zł, deficyt – 9,4 mln zł.


 

Uchwalony budżet jest pierwszym planem dochodów i wydatków miasta, który w całości został przygotowany w tej kadencji samorządowej.

- Jest to budżet w odniesieniu do wcześniejszych wysoki, ponieważ pierwszy raz w historii Zawiercia zaplanowane wydatki wynoszą 170 mln złotych – zauważył prezydent Witold Grim. Przypomnijmy, w poprzednich latach wydatki wynosiły: w 2015 r. – 153,5 mln zł, w 2014 r. – 158,5 mln zł, a w 2013 r. – 153,0 mln zł.

Prezydent Zawiercia w swoim wystąpieniu podziękował wszystkim radnym za konstruktywną współpracę przy tworzeniu najważniejszego dokumentu w mieście.

– Styczniowa sesja jest zwieńczeniem prac nad najważniejszym dokumentem finansowym miasta. Jest to dobra okazja do tego, by podziękować wszystkim radnym za aktywne i przede wszystkim konstruktywne włączenie się w prace nad projektem budżetu. Dzięki propozycjom zgłoszonym przez 23 radnych, podobnie jak w roku ubiegłym, przygotowaliśmy budżet, który pozwala zrealizować szereg przedsięwzięć na terenie wszystkich osiedli i sołectw. Tym samym nadal będziemy kontynuować zasadę zrównoważonego rozwoju Zawiercia – powiedział.

Samorządowiec odniósł się również do priorytetów, które zostały ustalone wspólnie z radnymi i mieszkańcami.

- Po konsultacjach i rozmowach z mieszkańcami naszego miasta, radnymi Rady Miejskiej uważamy iż priorytetem jest tworzenie nowych miejsc pracy, budowa budynków komunalnych, podnoszenie komfortu życia mieszkańców poprzez budowę, modernizację dróg gminnych, tworzenie bezpiecznych i przyjaznych rodzinom miejsc do odpoczynku i rekreacji.

W budżecie znalazły się inwestycje strategiczne dla naszego miasta budowa drogi do strefy od ul. Podmiejskiej do Wojska Polskiego wraz z rondem oraz  budowa budynków komunalnych przy ul. Obrońców Poczty Gdańskiej.

MPP


***


Jeśli chodzi o naszą dzielnicę w budżecie zostały zabezpieczone środki na inwestycje w wysokości 15 000 złotych. Na co wydamy te środki zadecydują mieszkańcy na najbliższym zebraniu Rady Osiedla Bzów.

W bieżącym roku termomodernizacją objęta zostanie Szkoła Podstawowa nr 14 Fundacji "Elementarz" (szkoła mylnie, lub celowo nazywana przez niektórych radnych szkołą prywatną!!!). 

Kontynuacją darmowych specjalistycznych zajęć hipoterapii, terapii Integracji Sensorycznej i rehabilitacji ruchowej prowadzonej pod okiem wykwalifikowanych specjalistów dla dzieci z całego Zawiercia będzie budowa całosezonowego, zadaszonego wybiegu do zajęć z końmi przy naszej szkole.

W tym roku miasto planuje kontynuować dobrą współpracę ze Starostwem Powiatowym i tu Powiatowy Zarząd Dróg chciałby również aby dokończona została inwestycja w Karlinie.

- Zgodnie z umową, połowa ulicy Biały Kamień została przez nas wykonana. Położyliśmy dwie warstwy nawierzchni, a resztę miało zrobić miasto. Chcielibyśmy połączyć Karlin z Bzowem.  - wyjaśnia Henryk Goncerz. 

 

RELACJA Z POSIEDZENIA RADY MIEJSKIEJ PONIŻEJ:


 



poniedziałek, 18 stycznia 2016

 

"Pękło" 500 lajków na Fan Page Bzowa w Facebook !!!



Pozycja blogu bzow.blox.pl wciąż niezmienna.

Plasujemy się wciąż na wysokim miejscu.


WSZYSTKO DZIĘKI WAM - DRODZY CZYTELNICY I WSPÓŁTWÓRCY BLOGA.

DZIĘKUJEMY!!!


 

Zaespół bzow.blox.pl


niedziela, 17 stycznia 2016

 

UWAGA!!!

ZMIANY W ROZKŁADZIE JAZDY ZKM!

 


 FOTO: URZĄD MIEJSKI ZAWIERCIE


Już od najbliższego poniedziałku 18.01.2016 r. zmieniona zostaje trasa linii Nr 3, która została podzielona na linie Nr 3A i 3B.

Ta zmiana ma bezpośredni wpływ na dotychczasowe połączenia Bzów – Kromołów.


Rozkład jazdy linii Nr 4 pozostaje bez zmian.


Dzieci dojeżdżające w godzinach porannych do Gimnazjum w Kromołowie obsługiwać będzie linia 3B

- odjazd: 7:32 z przystanku Zawiercie Bzów Skrzyżowanie.


Połączenie dawnej linii Nr 3 w godzinach popołudniowych z Zawiercie do Bzowa przejmuje linia 3B

- odjazd: 16:20 z przystanku Z-ci Dw. PKP


Dojazd dzieci z Gimnazjum w Kromołowie do Bzowa w godzinach popołudniowych dodatkowo obsługiwać będzie linia Nr 8

- odjazd: 13:35 z przystanku Zawiercie Kromołów Pałacyk

 

Wszystkie informacje o zmianie w rozkładach jazy można znaleźć na stronie Zakładu Komunikacji Miejskiej w Zawierciu:


http://www.zkm-zawiercie.com.pl/ 


Dokładne informacje o kursach poszczególnych linii znajdziemy klikając w zakładkę:

„System dynamicznej informacji pasażerskiej” na stronie ZKM Zawiercie

 

Klikając w mapę przystanków uzyskamy dokładne informacje o kursach poszczególnych linii autobusowych w danym dniu ze wskazanego przystanku

 

 

 

 


piątek, 01 stycznia 2016

W NOWO WYREMONTOWANYCH POMIESZCZENIACH OSP BZÓW ODBYŁA SIĘ PIERWSZA DUŻA IMPREZA.

31 GRUDNIA 2015 120 OSÓB SZAMPAŃSKO BAWIŁO SIĘ NA ZABAWIE SYLWESTROWEJ.

 


 

 

SALA OSP BZÓW PRZESZŁA GENERALNY REMONT.

ODNOWIONO SALE BANKIETOWE.

ZAINSTALOWANO NOWE OŚWIETLENIE.

ZREKONSTRUOWANO OGRZEWANIE SAL.

ODNOWIONO PARKIETY.

GRUNTOWNIE PRZEBUDOWANO ANEKSY KUCHENNE.

SALA POSIADA PROFESJONALNE NAGŁOŚNIENIE ESTRADOWE I NAŚWIETLENIE ESTRADOWE.

DO DYSPOZYCJI SA DWIE SALE BANKIETOWE.

 

POMIESZCZENIA OSP BZÓW SĄ PROFESJONALNIE PRZYSTOSOWANE DO ORGANIZOWANIA WSZELKICH IMPREZ OKOLICZNOŚCIOWYCH.

 

WSZYSTKICH ZAINTERESOWANYCH ORGANIZACJĄ IMPREZ ZAPRASZAMY DO KONTAKTU.


 

czwartek, 31 grudnia 2015

 

Z okazji nadchodzącego Nowego Roku 2016

życzę wszystkim dużo zdrówka, spełnienia najskrytszych marzeń osobistych

oraz realizacji planów zawodowych,

pogody ducha

i aż 366 dni przepełnionych miłością.


Pozdrawiam noworocznie! 

 

 

Zbigniew Kaziród

 

środa, 23 grudnia 2015

 

ZDROWYCH, SPOKOJNYCH, RADOSNYCH

I PEŁNYCH MAGII

ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA

ORAZ 

SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU.

 

 


niedziela, 20 grudnia 2015

 

18 grudnia 2015 roku za sprawą uczniów i Grona Pedagogicznego SP NR 14 Fundacji „Elementarz” w Bzowie mieliśmy okazję poczuć magię Świąt Bożego Narodzenia.

Jak co roku dzieci i młodzież wcielili się w role Maryi, Józefa, pasterzy, aniołów, Trzech Króli i inne, prezentując nam scenki bożonarodzeniowych jasełek.


Występom dzieci towarzyszył kiermasz wyrobów świątecznych i rękodzieła artystycznego. 


Uroczystość uświetnili swym przybyciem: Prezydent Miasta Zawiercie Witold Grim, Przewodniczący Rady Miejskiej Paweł Kaziród, Radna Rady Miejskiej Ewa Mićka, Prezydent Fundacji „Elementarz” Andrzej Jabłoński, Ksiądz Proboszcz Parafii p.w. Świętego Wojciecha Dariusz Mielczarek.

Z rąk Prezydenta Miasta Zawiercia Witolda Grima uczniowie naszej szkoły otrzymali prezenty świąteczne i opaski odblaskowe. Prezydent złożył wszystkim zgromadzonym na jasełkach życzenia bożonarodzeniowe i noworoczne.


Dziękujemy wszystkim uczestnikom Jasełek za wspólne spotkanie.

 

Zbigniew Kaziród

Zdjęcia: Martyna Cichecka Urbańska


poniedziałek, 07 grudnia 2015

Dzięki pozyskanym środkom finansowym z budżetu miasta Zawiercie na budowę placu zabaw i wiaty - Ogólne Zebranie Wspólnot Gruntowych Bzów na podstawie § 12 pkt 19 Statutu Spółki dla zagospodarowania wspólnoty gruntowej w Osiedlu Bzów, miasto Zawiercie, województwo śląskie uchwaliło jednomyślnie przeznaczyć:

- działkę Nr 2217/3 do dyspozycji Urzędu Miejskiego w Zawierciu, celem budowy placu zabaw,

- działkę Nr 2248 pod budowę wiaty.

Przedstawiamy fotorelację z trwających prac na wymienionych działkach.

 

Widok z ulicy Konopnickiej.

Wiata.

Widok na plac zabaw.

Widok na plac zabaw od strony ścieżki rowerowej.

Widok na wiatę od strony ujęcia wodnego w Bzowie.

Dzięki sprzyjającej pogodzie prace przy budowie wiaty i placu zabaw trwają cały czas i są praktycznie na ukończeniu.

 

ZetKa

niedziela, 06 grudnia 2015

 

W związku z podjętymi działaniami zmierzającymi do budowy chodnika na ulicy Poległych w Bzowie

i uchwałą Nr 42/281/15 Zarządu Powiatu Zawierciańskiego z dnia 8 września  2015 r.

z początkiem października ruszyły prace budowlane w Osiedlu Bzów.

 

Dzięki sprzyjającej aurze prace kontynuowane są w sposób ciągły.

 

ZAKOŃCZONO PRACE NA ROZJEŹDZIE PRZY SKLEPIE.

ROZPOCZĘTO PRACE NA ZJEŹDZIE Z ULICY POLEGŁYCH.

WIDOK NA PODJAZD POD GÓRĘ NA ULICY POLEGŁYCH.

BUDOWA CHODNIKA NA MOŚCIE W BZOWIE - ULICA POLEGŁYCH.

STAN BUDOWY NA DZIEŃ 05.06.2015 R.

POZOSTAŁA CZĘŚĆ DO BUDOWY CHODNIKA W KIERUNKU NA ULICĘ BIAŁY KAMIEŃ - KARLIN.

 

Zbigniew Kaziród


wtorek, 24 listopada 2015

W związku z podjętymi działaniami zmierzającymi do budowy chodnika na ulicy Poległych w Bzowie

i uchwałą Nr 42/281/15 Zarządu Powiatu Zawierciańskiego z dnia 8 września  2015 r.

z początkiem października ruszyły prace budowlane w Osiedlu Bzów.

 

RONDO BZÓW - POCZĄTEK ULICY POLEGŁYCH. 

WIDOK NA ULICĘ POLEGŁYCH.

WIDOK Z ULICY POLEGŁYCH W KIERUNKU ULICY ŻOŁNIERSKIEJ.

ROZWIDLENI ULIC POLEGŁYCH I ŻEROMSKIEGO

CHODNIK PRZY SDKiR BZÓW

HUŚTAWKI I ALTANY ZAKUPIONE Z FUNDUSZU SOŁECKIEGO

ZATOCZKA CHODNIKA PRZY OSP BZÓW

STAN NA 22.10.2015 r. - SKRZYŻOWANIE Z ULICĄ ZDROWĄ

NOWE SŁUPY, OŚWIETLENIE I LINIA ENERGETYCZNA

- WIDOK NA UL. ŻOŁNIERSKĄ 

 

Zbigniew Kaziród

 


 

wtorek, 29 września 2015

 

W minioną sobotę 19 września w Zawierciu - Bzowie odbyła się uroczystość 90-lecia istnienia miejscowej jednostki OSP. W trakcie tak doniosłego Jubileuszu odznaczeni zostali najbardziej zasłużeni strażacy - ochotnicy, a jednostce przekazano nowy samochód oraz sprzęt ratownictwa medycznego. 


Uroczystość 90 - lecia OSP Bzów uświetnili swą obecnością Minister Anna Nemś, poseł Jarosław Pięta, senator Zbigniew Meres, radny wojewódzki Mirosław Mazur, starosta Krzysztof Wrona, prezydent Zawiercia Witold Grim, Przewodniczący Rary Miasta Paweł Kaziród i wiele innych znamienitych gości. 




Drogie Druhny i drodzy Druhowie! Serdecznie dziękuję Wam za dotychczasową służbę i chęć niesienia pomocy potrzebującym. Życzę samych szczęśliwych powrotów z akcji, kolejnych równie wspaniałych jubileuszy i wszelkiej pomyślności – powiedziała Minister Anna Nemś.

 

 


POWYŻEJ KILKA ZDJĘĆ HISTORYCZNYCH :) !!!

 

HISTORIA OSP BZÓW W WIELKIM SKRÓCIE.

 

 

Ochotnicza Straż Pożarna w Bzowie powstała w 1925 roku. Założycielami byli Wójcik Franciszek, Milejski Jacek oraz Nieroda Stanisław. Jedynym sprzętem na wyposażeniu była ręczna pompa powożona zaprzęgiem konnym.

Na początku lat czterdziestych strażacy otrzymali w użytkowanie powojenny drewniany barak.

W latach sześćdziesiątych z inicjatywy społecznej wszystkich mieszkańców Bzowa wybudowano przy istniejącej wówczas szkole remizę strażacką wraz z salą taneczną. W budynku zaczął funkcjonować Dom Kultury. Mieściły tu się także biura Gminnej Spółdzielni Zawiercie. W 1972 roku strażacy otrzymali pierwszy samochód bojowy. Był nim Star 25.

W roku 1997 decyzją Urzędu Miejskiego oraz Zarządu Osiedla Bzów strażacy otrzymali w użytkowanie wszystkie pomieszczenia po byłym Domu Kultury oraz GS-ie.

Obecnie Jednostka OSP Bzów liczy:

40 czynnych członków,8 członków w Młodzieżowej Drużynie Pożarniczej oraz 1 Honorowy członek, którym jest 86 letni dh Kurzak Stanisław

Przy jednostce funkcjonuje także Zespół Ludowy „Strażak” ,który bierze czynny udział w życiu kulturalnym dzielnicy Bzów oraz okolicy.

 

Materiał zebrał i spisał autor bloga.


niedziela, 16 sierpnia 2015

 

Zanim odnośnie głównego wątku takie nawiązanie do wpisu na bzowskim blogu dotyczącego historii Bzowa. Jest rzeczą niezwykle radosną fakt, iż prawdziwy potomek Janotów Bzowskich udostępnił materiały historyczne, które zdołali zebrać jego przodkowie jak i on sam. Jest to wyraz dobrej woli i dużej życzliwości w stosunku do nas bzowian.

Jak wiadomo dokumentów szczególnie z okresu średniowiecza nie jest zbyt dużo, tak więc nawet najkrótszy zapis najbardziej lakoniczny jest tym bardziej cenny. Być może mówiąc figuratywnie Bzów poprzez kontakt z potomkami Janotów Bzowskich  dostał, co najmniej dobrą wiertarkę do tego by drążyć, wiercić, kuć w tajemniczych niezbadanych dziejach średniowiecznych, które jawią się jak twarda nieprzystępna skała odporna na pukania stukania młotka i przecinaka lokalnych badaczy historycznych. Być może udostępnione materiały okażą się nawet młotem pneumatycznym, dzięki któremu uda się rozwalić ową opokę skalną by ujrzeć w ten sposób, co kryje w swoim wnętrzu dziejowym.


Mapa z 1787 roku.

 Mapa z 1792 roku.


Mapa z 1823 roku.


 (Bardzo ciekawa mapa z oznaczeniem BZOW - datowanie nieznane)


Wracając do głównego tematu - z językiem ludzkim jest poniekąd tak jak z dzieckiem. ciągle się rozwija, choć tego procesu na co dzień nie zauważamy. Tak jak rozwój dziecka nie jest na co dzień widoczny oczami jego rodziców… Ot obcują z nim, przebywają na stałe wiedząc, że ono rośnie i się rozwija, z drugiej zaś strony dziwują się czasami spoglądając na nie jakby nagle spostrzegli coś co wydawało się być wcześniej niewidoczne. " Jak to tyś już taki duży? kiedy ty tak urosłaś, już do tej klasy teraz pójdziesz, kiedy to zleciało?"
Naturalnie proces rozwoju języka nie jest taki szybki, ale następuje. Sami możemy podać wiele przykładów. Czy załóżmy kilka dekad wcześniej wiedzielibyśmy, co do nas mówi ktoś gdyby użył przykładowo takich wyrażeń: "może pogadamy dzisiaj na SKYPIE? Ale ładnego masz smartfona. Wysłałem ci sms-a. To jest mój adres e-mailowy" i tak dalej można by wymieniać.
Język rozwijał się i zmieniał na przestrzeni wieków. Wraz z rozwojem cywilizacji do jego zasobów wprowadzano nowe określenia np samolot, samochód, telefon, tramwaj ...  Niektóre wyrazy staropolskie uległy zapomnieniu wychodząc z użycia jak białogłowa, chyżo, pokładziny, kuma, dziewoja, brusać i cała gama innych.


Język zmieniał się pod względem wymowy wyrazów, ich odmiany a także pisowni. Nie dziwić może zatem stwierdzenie językoznawców, iż współczesny Polak natrafiłby momentami na spore przeszkody gdyby chciał się porozumieć ze swym rodakiem żyjącym dla przykładu za czasów Chrobrego czy Łokietka. Niby krajan, ale mówiący momentami śmiesznie i niezrozumiale.


Jak to wyglądało w przypadku Bzowa?


Założenie jest naturalnie tutaj takowe, że nazwa Bzów pochodzi od obficie występujących w różnych odmianach krzewów bzu (kolory lila, biały, niebieski).



Po raz pierwszy nazwa wsi pojawia się w 1326 roku w dokumencie świętopietrza. Z krótkiego zapisu wynika, że Blesow (tak zapisano w języku łacińskim) przynależy w administracji kościelnej do kościoła Św. Mikołaja w Kromołowie (po łacinie zapis Cromonau). Skąd wzięła się nazwa Blesow po łacinie? -precyzyjnie do końca trudno powiedzieć. Sądzę i jestem o tym głęboko przekonany, że nazwa ówczesnej wsi brzmiała Besow lub Bezow, gdzie sufiks - czyli przyrostek -ow był dodany do wyrazu stojącego w liczbie mnogiej besy lub bezy-czyli we współczesnym języku bzy.
Dodawanie przyrostka -ow było charakterystyczne przy tworzeniu nazw miejscowości w okresie średniowiecza a szczególnie często występowało z geograficznego punktu widzenia w południowej Polsce miedzy innymi w Małopolsce do której nasze tereny są historycznie zaliczane. Dodawano je do nazw własnych najczęściej były to imiona. Oznaczać to miało założyciela lub właściciela danej osady, grodu. Określało zatem teren do kogo on należy. Przy czym dla współczesnego języka owo tworzenie było nieco dziwaczne. Nazwa miejscowości nie była tworzona w dopełniaczu liczby pojedynczej odpowiadającego między innymi na pytanie czyj? np Jędrzej w mianowniku Jędrzej-a w dopełniaczu Adam- mianownik Adam-a dopełniacz. Tworzono ją od liczby mnogiej mianownik Jędrzeje dopełniacz (czyj?) Jędzej-ow, Adamy-mianownik (czyj) Adam-ow w dopełniaczu.
Reguły te dotyczyły także tworzenia nazw miejscowości od nazw zwierząt czy roślin które występując obficie na danym terenie niejako dominowały tam stając się "panami" danej ziemi. Stąd tury w mianowniku, (czyj?) tur-ow w dopełniaczu wrzosy-mianownik wrzos-ow w dopełniaczu.
Stąd też dla naszej miejscowości besy (bezy) stoi w mianowniku a w dopełniaczu (czyj? w domyśle teren) bes-ow (bez-ow) dlatego nazwa miejscowości Besow lub Bezow.
Z czasem zapewne nasi przodkowie poczęli mawiać określając piękne krzewy nie besy (bezy) lecz dokonując skrótu w temacie wyrazu bzy a w dopełniaczu zaś brzmiało (czyj?) bzow . Zatem zmieniła się nazwa nieco naszej miejscowości na Bzow.


Należy przy tym powiedzieć, że w średniowieczu nie istniała litera ó. Literę tak obecnie zapisywaną wymawiano jak o i tak mamy: dawniej nie mawiano król lecz krol nie królów lecz krolow nie góra lecz gora. Z czasem samogłoskę o zaczęto wymawiać fonetycznie jak rdzenne (u) dodając nad o kreskę stąd mamy ó obecne dzisiaj. Transformacji fonetycznej uległa również końcówka -ow wymawiana obecnie jako -ów. Zatem dawne nazwy miejscowości jak Bzow, Turow Wrzosow Janow itd zmieniły pisownię na Bzów Turów, Wrzosów Janów.
To dziwne nieco zjawisko tworzenia wyrazów w dopełniaczu liczby mnogiej a nie pojedynczej zaobserwowałem u moich dziadków po kądzieli. Nie zwykli byli oni mawiać np Piotra syn lecz Potrów syn nie Władysława córka lecz Władysławów córka jakby odnosiło się to nie do jednej osoby lecz wielu, ot pozostałości staropolszczyzny

Tak moim zdaniem wyglądał proces zmian językowych odnośnie naszej miejscowości.

 



Co mówi na to lokalna nieco zapomniana miejscowa legenda? Tutaj są rozbieżności. Pierwotnie jak wiadomo Bzów położony był inaczej. Rozciągał się mniej więcej od terenów obecnej szkoły ku północy w stronę wzniesienia Kadzienica i ku wschodowi w kierunku skały Rzędowej. Od południa mając teren bagienny bowiem nie jest przypadkowe określenie otoczenia naszej obecnej szkoły mianem Stawiska Tam z dawien dawna były mokradła. A było to tak, ludzi w malutkiej wówczas osadzie przez kilka lat z rzędu nawiedzała ogromna plaga komarów. Ludziska były bezradne na owe komarzyska fruwające wszędy po oborach, chlewikach chałupach w lesie i na bagnach. Dokuczliwe owady oblepiały ciała osesków, starszej dziatwy jako i dorosłych. Ludziska poczęły coraz częściej gadać naśladując ciche bzyczenie komarów bzzzyyyyy ....bzzzyyyy dodając ow co miało oznaczać bzyczy ów czyli ten tutaj. Tak więc miejsce występowania komarów -swą osadę zaczęto nazywać łącząc dwa wyrazy bzzzzyyyyow jako Bzyow-fonetyczna wymowa zapisana w dokumentach pożniejszych jako Bzow. Potem według podanych wyżej zasad następne pokolenia zaczęły mawiać Bzów i taka to legenda.

 

Grzegorz Leks.

Mapy i grafika - zbiory własne Zbigniew Kaziród i NAC.


niedziela, 26 lipca 2015

 

Sięgając bardzo odległej przeszłości i wspierając się dokumentami historycznymi oraz przekazami żyjących wciąż potomków rodu Bzowskich udostępniam autentyczne początki historii Bzowa i rodu Bzowskich ze Bzowa.


I OTO MAMY.

Słownik geograficzny Królestwa Polskiego, wydany w 1893 roku, podaje, że na przełomie XIV i XV wieku „żyło w Bzowie sześciu  szlachty herbu Ostoja „.

Ten zapis bezsprzecznie dowodzi, że protoplaści rodu Bzowskich mieli herb OSTOJA !!!

Można uznać za prawdopodobne, że Bzowscy będący właścicielami Bzowa od drugiej połowy XIV wieku do schyłku XVIII wieku, czyli 400 lat, na co są dowody archiwalne – osiedlili się w Bzowie dużo wcześniej!!!

Nie jest dziś oczywiście rzeczą możliwą ustalić, czy już w XIV wieku mieszkający w Bzowie i okolicach Bzowscy przyszli tu w okresie wczesnej kolonizacji Cysterów, czy też z rycerzami Konrada Mazowieckiego (Nazwa drogi: „Mazowiecka” podawana przez mieszkańców Bzowa do dzisiaj, biegnącej przez Bzów, a będąca częścią Traktu Królewskiego wskazuje na Konrada Mazowieckiego – przypisek autora bloga), lub Henryka Brodatego. Wydawało się ciekawe przytoczyć tu hipotezy na temat zasiedlenia tej części Polski we wczesnym średniowieczu.

 

Sięgając najstarszych źródeł pisanych.

 

BZOWSCY herbu KUCZA (CIELĄTKOWA) , NOWINA, OSTOJA, PILAWA, PRZEGINIA i TURZYNA pochodzą wszyscy z Bzowa, położonego pod Kromołowem, w powiecie olkuskim, dawniej lelowskim. Już w końcu XIV-go i w ciągu XV-go wieku licznie rozrodzeni, dla odróżnienia się między sobą przybierali różne przydomki.

Jaśko z Bzowa, naganiony w szlachectwie, dowiódł 1399 roku szlachectwa swego i herbu Kucza (St.P r. P.P.VII). Tenże, sam Jaśko, herbu Kucza, świadczy w Krakowie 1426 r. przy wywodzie szlachectwa.

Marek z Bzowa, dowiódł 1398 roku szlachectwa i herbu Ostoja, a 1403 r. herbu Przeginia (te herby prawie, że nie różnią się od siebie). On i brat jego Stanisław, nazwani 1382 roku braćmi stryjecznymi Janika z Janikowie, protoplasty Janikowskich herbu Ostoja. Z czasem, czy to wskutek wygaśnięcia, czy też niewiadomości, spotykamy Bzowskich jedynie Ostojczyków. W 1588 r. Jan Wojsza i Jakób i Wojciech Janotowie, herbu Ostoja, zaświadczają w Krakowie szlachectwo  Marsa Pilawity. W XVIII-m znów wieku, z niewiadomych zu­pełnie powodów, Józef Janota Bzowski używał herbu Nowina i ten potomstwu do dziś istniejącemu przekazał.

W 1376 r. w aktach krakowskich spotykamy Wojsława, Wojszyka, Wincentego i Jana, Dziedzic ów Bzowa. Mikołaj i Włodek, bracia, 1382 r. Mikołaj Jajko zostawił synów: Stanisława i Marka; ten ostatni kupił w 1388 r. od brata część Bzowa, a z żony Piechny miał córki: Kachnę za Sobkiem z Grabowych 1399 r. i Machnę za Swachem z Bzowa 1428 r. •

Świętosław 1389 r., z żony Dzierzki zostawił 1402 r. mało let­nie dzieci. Rafał, Dziedzic na Bzowie i Radwanowic ach 1398 r. Gerald z Bzowa w latach 1415-1443 skupuje cześć Bzowa od różnych współdziedziców, zdaje się, że to on 1419 zwany Wojszykiem i Jego synami będą: Jan Wojszyk Bzowski, ożeniony 1443 r. z Katarzyną, i Piotr Wojszyk, ożeniony 1440 r. z Apolonią (Połonką), Piotr zostawił córkę Dorotę za Marcinem z Żerkowic i synów: Stanisława, Jana, ożenionego z Małgorzatą z Bętkowic 1 Gotarda Wojszyków Bzowskich 1476 r. Gotard miał dwie żony: Katarzynę, córkę Andrzeja Krezy 1505 r., i Barbarę, córkę Klemensa Mokrskiego 1519 r. Zostawił córkę Dorotę za Janem Wojszą Bzowskim, i syna Jona Wojszyka, żonatego z Anną Raczkowską z Czepurki, wdową 1565 roku, Z której miał tylko cztery córki: Ewę za Krzysztofem ze Starzyn Drużykowskim 1559 r., Helenę, 1o v. za Sebastianem Gulczowskim, 2o v. za Mikołajem Ziółkowskim 1575 r. , Krystynę za Pawłem Janotą Bzowskim 1565 r, i Eufrozynę. 1o v. Za Janem Raduńskim, pisarzem grodzkim i podczaszym krakowskim 1575 roku, a 2o v. Za Piotrem Wojnowskim 1586 roku.

 


 

 

W związku z pracami podjętymi w 1976  roku  przez zamieszkałych w Wielkiej Brytanii członków rodziny, w celu wydania czwartego numeru „Łącznika Rodzinnego Związku Rodowego Janotów Bzowskich „ ( czterdziestolecie ukazania się pierwszego numeru w 1937  roku ) – Kazimiera J.B. żona Jana, zamieszkała w Londynie, dokonała w 1977  roku  ciekawego odkrycia w British Museum. Okazało się, że znajduje się tam szereg aktów dotyczących Bzowskich z Bzowa, z których najstarszy stwierdza istnienie tej rodziny w Bzowie już w roku 1300 ( najstarszy znany zapis dotyczący tej sprawy w Archiwum Krakowskim nosi datę 1376). Potwierdza to przypuszczenie autora, wyrażone w tym rozdziale, że Bzowscy w Bzowie, co najmniej od początku XIV wieku i przedłuża udokumentowaną historię rodziny do siedmiuset lat. Uprawdopodobnia też hipotezę, że przyszli oni tam zapewne w czasie militarnej kolonizacji prowadzonej na terenach przez Konrada Mazowieckie go w połowie XIII wieku.

 

Rozważania, czy Janota było pierwotnym nazwiskiem rodziny, która osiadła w Bzowie, czy przydomkiem, miały miejsce w okresie międzywojennym w związku z uchwałą zjazdu założycielskiego Związku Rodzinnego Janotów Bzowskich w 1923 roku, o przywróceniu przez tych członków rodziny, którzy wtedy nie mieli tego zwyczaju – pełnego nazwiska Janota Bzowski w dokumentach metrykalnych i innych. Formalną podstawą do tego miał być przeprowadzony przed redaktora „Łącznika Rodzinnego „ Józefa Janotę Bzowskiego przewód w sądach kieleckim i radomskim. W wyniku postępowania, na podstawie oryginałów lub uwierzytelnionych odpisów dokumentów z XVII, XVIII i XIX wieku ( między innym na podstawie dowodów przestawionych w Heroldii Królestwa Kongresowego i w Galicji w ciągu XIX wieku przez różnych członków rodziny) sądy te uznały, że poprawienie metryk Józefa Bzowskiego i jego synów z Bzowskich na Janota Bzowski. Nie bez pewnej złośliwość los zrządził, że ostateczne wyroki w tej sprawie zapadły w jesieni 1940 roku, o czym Józef Bzowski pisze w swojej notatce zachowanej w zbiorach jego papierów, pod tytułem ”Moje archiwum, jego geneza i rozwój”. W jakimś sensie, asumpt do tego postępowania mogła także, dać informacja, zawarta w Herbarzu Duńczewskiego z 1757 roku w tomie II, str. 113. Pisze on na ten temat, co następuje: „Janothowie Bzowscy herbu Nowina w województwie krakowskim powiecie lelowskim znajdujący się we wsi Bzowie, których familia dawnością była w województwie sandomierskim. Byli Janothowie podkomorzymi, sędziami ziemskimi, przed czasami Augusta I, z których jeden osiadł we wsi Bzowie i od tej nazwali się precedentes Janothowie Bzowscy”. 

Doktor Zygmunt Wdowiszewski, znany heraldyk międzywojenny, współpracownik „Przeglądu Heraldycznego” pisze na ten temat w „Łączniku Rodzinnym „ z 1939 roku, zeszyt III:


 „Co do tego czy Janota jest przydomkiem trudno na pewno powiedzieć „


O powstaniu nazwisk (miedzy innymi Bzowskich) pisał Jan Stanisław Bystroń ( Nazwiska Polskie, wyd. Warszawa Lwów 1936 i Nazwiska Szlacheckie – Kraków 1926). Nazwisko Bzowskich osiadłych w Bzowie od drugiej połowy XIV wieku jest związane z rodziną stale od tego czasu. W aktach krakowskich z lat 1376-1539 ( Roki Wiecowe i nadworne  Królewskie) przeważnie brzmi ono Bssowski de Bssów. Nawet ci członkowie rodziny, którzy osiedlili się w innych wsiach na ogół zachowywali pierwotne nazwisko pisząc się najczęściej „z Bzowa „. Licznie w tym czasie rozrodzona rodzina dla odróżnienia poszczególnych osób przyjmowała ponadto ówczesnym zwyczajem przezwiska, przechodzące niekiedy przez parę pokoleń z ojca na syna. Szymon Konarski ( Kanoniczki Warszawskie Paryż 1952) i Adam Boniecki ( Herbarz Polski) wymieniają następujące: Wojsa, Panek, Stachniewicz. Przydomki te z biegiem czasu przeszły na potomstwo i dały początek gałęziom Wojszów Bzowskich ( wygasłej według Bonieckiego w XVI wieku) i Stachiewiczów Bzowskich, którzy założyli Bzów w ziemi łukowskiej na Podlasiu (Piotr Bzowski w 1475 roku). Ten wątek poruszałem we wcześniejszym wpisie.

 

 

Tyle, albo, aż tyle tytułem wstępu. Powołując się na materiały pisane, będące w archiwach polskich i zagranicznych, oraz w zbiorach potomków Bzowskich jednoznacznie dowodzę, że Bzowscy ze Bzowa byli uherbieni pierwotnie herbem Ostoja.

 

W internecie możemy spotkać szereg bzdurnych informacji dotyczących początków Bzowa i protoplastów rodu Bzowskich, oraz herbów rodziny Bzowskich.

 

Dziękujemy portalowi ostoya.org za naniesienie poprawek do opisu historii rodziny Bzowskich:

 

" Bzowski - odwieczna szlachta, rodzina rycerska, stara linja Ostoi używająca przydomku Janota dla odróżnienia od Innych rodzin o nazwisku Bzowski. W XVIII wieku, z niewiadomych powodów, Józef Janota Bzowski używał herbu Nowina i tak też zostało aż do dziś. Tymsamym rodzina Janota Bzowskich jest rodem z Ostoi ale pieczętuję się herbem Nowina mając za razem wszelkie prawa do pieczętowania się swoim prastarym herbem Ostoja. "

 

Ze swojej strony składam serdeczne podziękowania Panu Jackowi Janocie – Bzowskiemu z Warszawy, bez którego pomocy ten wpis nie powstałby, a my żylibyśmy w zakłamaniu, powtarzając „beletrystykę i grafomanię” uprawianą na niektórych portalach przez pseudo historyków.

 

Zbigniew Kaziród


Wątki dotyczące dalszej historii Bzowa i licznych rozgałęzień rodu będę kontynuował w dalszych wpisach. 

 

Na koniec ciekawostka - "Jedną rzeczkę mieszkańcy osady Bzów do dziś nazywają Bzowską, a wapienne skały wokół pól Bzowa zowią Bzowskimi”. ( Słownik Geograficzny Królestwa Polskiego i Tytus Janota z Londynu) - mowa tu o naszej Czarnej Przemszy !!!

niedziela, 19 lipca 2015

 

Nasza Przemsza Czarna


Nazwa jej kryje w sobie pradawną historię spowitą mgłą zapomnienia, której gęste opary chronią niczym szczelny mur przed ludzkimi oczami. Najwyższa pora by rzucić rozpraszający strumień światła by w ten sposób odsłonić przypominając zarazem obecnym pokoleniom tragiczną opowieść o miłości zazdrości morderstwie i konsekwencjach tego grzesznego czynu.

Cichutko, wąskim strumykiem przecinając obecne nieużytki dawniejszych łąk i pól uprawnych płynie przez naszą okolicę rzeczka o nazwie Przemsza Czarna. Toczy ona swym nurtem wody ze źródeł tryskających niemalże w centrum naszej dzielnicy - Bzowa.
Maleńka w górnym biegu, króciutka (w porównaniu do innych rzek polskich) łączy się u zbiegu granic trzech miast: Sosnowca, Jaworzna i Mysłowic ze swoją siostrą "bliźniaczką", której przydomek brzmi Biała, by już dalej pod wspólną nazwą Przemsza płynąć w kierunku Wisły stanowiąc jej dorzecze. Siostrzany strumień wypływa ze źródeł torfowisk położonych na terenie dzisiejszego miasta Wolbrom.

Skąd wzięła się nazwa Przemsza Biała i Przemsza Czarna? W źródłach informacji można znaleźć taką interpretację nazewnictwa. Otóż podają one tak: Nazwa Przemsza Czarna wzięła się stąd, że mniej więcej na terenie obecnego Będzina płynęła ona w dawniejszych czasach korytem, którego dno było wyżłobione w płytkich pokładach węgla-stąd też dno rzeki było czarne a barwa wody również przybierała czarny odcień. Natomiast Biała Przemsza płynęła korytem wyżłobionym w piaskach i kamieniu wapiennym - dlatego dno jej było białe a sama woda była przezroczysta lub miejscami przybierała odcień bieli. Tyle z geograficznego punktu widzenia. Co natomiast mówi miejscowe ustne podanie?


Posłuchajcie ludziska, co prawią dawne dzieje
Drzewiej naszą Polskę pokrywały łąki, knieje
Kedyś puszczą poszyta była nasza okolica
A stary lud słowiański czcił bożka Swarożyca
A posągi innych bożków skrywały lasy
To podanie sięga hen aż po owe czasy

 

Było to dawno, dawno temu w czasach, które giną w mroku dziejów polskich, których nawet światły kaganek historii - Jan Długosz nie potrafił do końca czasem rozjaśnić.

 


Pozostały jednak podania ludowe przekazywane z pokolenia na pokolenie. Oto jedno z nich zawierające w sobie rodzinną tragedię, co w pewien sposób łańcuchem przyczynowo skutkowym związana jest również z naszym terenem bzowkim. Owa historia zdarzyła się wiele pokoleń zanim książę Polan Mieszko zjednoczył polskie plemiona. W owych przedmieszkowych czasach nie było ani księcia ani króla ani poddanych i niemalże próżno było szukać warownych grodów. Lud żył w małych skupiskach pośród wykarczowanych w pocie czoła polan, pośród uprawnych poletek obrabianych nędzną sochą i wołami a czasem pośród łąk porośniętych dywanem kwiatów przycupiony do jakowegoś szumiącego strumyka dającego niezbędną wodę.


U źródeł małej rzeczki noszącej dziś nazwę Przemsza Biała była niewielka osada. Życie w niej było monotonne, gdzie podstawowe zajęcia – siew, orka, zbiory, połów ryb, polowanie na zwierza, zbieranie chrustu na zimę wyznaczało coroczny kalendarz. Ludziska zdane były na siebie stąd też były ze sobą zżyte a przez to i do siebie nawykłe. Jednakże spokojny, choć wypełniony ciężką pracą rytm życia został zmącony a wszystko działo się w rodzie Majsława, który miał już wiosen wiele, co można było obaczyć na jego siwiejących skroniach. Miał on syna o imieniu Wszebor oraz dwie urodne bliźniacze córy - Pakosławę i Sulisławę. Obie były przedniej urody śmignęły już wzrostem hen do góry nabierając kobiecych kształtów i tak jak owoc piękny i dojrzały, który czeka by go zerwała ręka jakowegoś poczciwego człeka tak i one wyczekiwały, by poderwał je jakiś o pięknej postaci i licu młodzieniec. Choć były bliźniaczkami i z twarzy do siebie podobne jak dwie krople wody to charakteru były całkiem innego.
Pakosława - była silna mawiano jak wół a przy tym władcza a gdy kto widział ją w złości to mógłby się jej wystraszyć-mawiano jakby jakiś zły bies w nią wtenczas wchodził tak miotała złowrogim wzrokiem machając przy tym rękoma tak, że biada temu, który jej wówczas stanąłby na drodze. Nie znosiła sprzeciwu uważając się za wielce rozumną a siostrę traktowała jak głupią. Widział to ociec Majsław był wielce zatroskany o los swej córy. Jako człek posunięty w latach i doświadczon w swym żywocie miarkował, że taką niesforną klacz wierzgającą rękoma jak koń kopytami okiełzać może tylko ktoś, kto jest nad wyraz cierpliwy i wyrozumiały. Gryzła go myśl, iż takowego człeka matka ziemia jeszcze nie wydała na świat, bo cóże sama krasa - ona nie starczy przecie trza żyć pod jedną strzechą w każdy dzionek a tego jakoś nie mógł uwidzieć. Druga córa Sulisława była delikatna jak kwiatuszek, miłowała każdego człeka, cichutka w porównaniu do grzmiącej czasem jak piorun siostry. Oćca zgryzoty okazały się być trafne. Oto począł w ich chacie pojawiać się młodzian z dobrego rodu o imieniu Ziemosław. Pierwej zauroczony przez Pakosławę tą śmielszą i bardziej gadatliwą siostrę. Ta w nim rozmiłowała się takoż wielce tak, że poczęła prawić o tym jak to będzie warzyć po wsze czasy mu strawę gaworząc przy ognisku, porodzi mu synów...Nic na to nie rzekł Ziemosław, a z czasem odkrył, iż urocza z wyglądu Pakosława widziała jeno siebie i swoje dobro a o innych gadała z pogardą nawet o swej familii. O siostrze zwykła była mawiać: "och głupia ona płocha przed każdym jako sarna leśna, co mi jej los niechaj i sczeźnie bez męża" i poczynała to mówiąc chichotać naśladując gesty nieśmiałej siostry. Brat Wszebor też nie był poważan -"on wprawdzie odważny i silny jeno głupi jak te woły" i tak powtarzała nie widząc swych wad. To bodło jak ostry nóż ili róg wołu poczciwego Ziemosława, im dłużej tam zachodził tym bardziej odpychała go Pakosława a przyciągała jej siostra. Tak, że razu pewnego, dumając na poważnie nie lekce sobie to ważąc udał się tam gdzie spotykał Pakosławę i rzekł: "Chcę być szczery wobec ciebie, powiadam ci ostatecznie przestałem cię miłować a milsza stała się mi twa siostra niż ty. Jam teraz w niej rozmiłowan ogromnie". To było jak strzała, co trafia w samo serce, Pakosława ryknęła: "obyś zginął przepadł niechaj cię Swarożyc ukarze!!!" Zaczęła potem szlochać i znowu złorzeczyć, ale nic to nie zmieniło. Zadra w sercu była niezmierna i jątrzyła się jak rana po zatrutej strzale, jednakowoż miłość do Ziemosława jeszcze nie wygasła. Poczęła zatem Pakosława tym częściej składać ofiarę bogini nazywanej Mokosz patronce miłości płodności szczęścia jak to mawiano z dziada pradziada błagając ją o pomoc, by ta odmieniła rozum Ziemosława. Bogini wydawała się być głuchą na owe prośby wręcz działo się odwrotnie. Sulisława nabrała śmiałości do młodzieńca i oboje rozmiłowali się w sobie nie mogąc bez siebie bez dłuższy czas bywać. Widząc to wszystko Pakosława była i u starej wiedźmy, co mieszkała samotnie w lesie prosząc ją o radę. Ta dała jej miłosne ziela nakazała zaparzać odmawiając przy tym zaklęcia a potem potajemnie dać do wypicia młodzieńcowi, gdy ten przychodził do ich chaty. To także sczezło na niczym, on pijał nie raz nie dwa ów zaklęty trunek, lecz nic nie zadziałało. Stara wiedźma, której Pakosława przynosiła coraz to bogatsze podarunki w końcu rzekła: "Miałam sen a w nim przemówiła bogini miłości Mokosz do mnie tak - trza zwabić siostrę do strumyka poza osadą i w nim przycisnąć jej głowę w wodzie aż braknie dechu, by się utopiła, niedaleko są bagna - martwą wrzucić tam do bagiennej wody a potem niby skoczyć jej na ratunek krzycząc jakby ją ratując. Tak cała wioska pojmie - biedna laboga sama weszła w bagna niebacznie i pomarła. Weź do pomocy brata Wszebora-jeno jemu rzeknij tak, bo on głupi i łatwowierny. Sama bogini ci się ukazała i nakazała zabić Sulisławę, bo ona jeśli zostanie żoną Ziemosława sprowadzi na cały ród pomór i głód. Jeno rzeknij uzyskawszy u niego przyrzeczenie by nikomu o tym nie rozpowiadał, bo jeśli to uczyni to mu język skołczeje i nie przemówi już po wsze czasy" Spodobał się Pakosłąwie pomyślunek wiedźmy, choć był okrutny.
Zanim postanowiła to uczynić poczęła przy ludziach godzić się ze swym losem odtrąconej przez młodzieńca siostry. Stała się milsza dla niego i Sulisławy prawiąc tak: "cóżem nie będę przecie po wieki nieszczęśliwa ty pojmiesz mą siostrę a ja najdę se innego męża". Poczęła też z siostrą wychodzić coraz częściej i śmielej poza osadę w dół rzeczki i nad pobliskie tam bagniska gaworząc i śmiejąc się rubasznie. Wszyćko wyglądało ładnie aż sam ociec Mojsław się dziwował skąd takowa odmiana a w duchu rady był z tego. Jeno Wszebor był czasem markotny i w czymś zadumany, bo nie mógł zmiarkować po co mają utopić siostrę skoro ona taka dobra i tak wesoło gaworzy z Pakosławą. Czasem dręczyło go tak, że chciał się z tym zwierzyć przed oćcem, ale zaraz potem nachodził go strach, że to przecie sama bogini kazała i może stracić mówiąc o tym mowę. Nadszedł dzień 24 czerwca w dzisiejszych czasach nazywany dniem Świętego Jana. Z wieczora Pakosława rzekła tak do siostry: "taki piękny ciepły wieczór pobieżmy nad strumyk, co płynie obok bagnisk, posłuchajmy żab, popatrzmy na kamyczki lśniące w wodzie, weźmy Wszebora by było nam raźniej" Siostra przystała na to i we troje pobieżyli, a gdy Sulisława była pochylona nad wodą, Pakosława stojąc za nią dała znak Wszeborowi a ten chwycił za kark siostrę przygniótł ją swym cielskiem zanurzając jej usta i nos całkiem w strumyku. Słychać było bulgot a potem ciało biednej siostry stało się wiotkie. Martwą wyciągnięto i zrobiono tak jak nakazała wiedźma. Jednak, gdy Wszebor i Pakosława wrzuciwszy a potem wyciągnąwszy ciało siostry z bagna niejako ją ratując poszli umyć się do strumienia stało się coś dziwnego. Wszędy w jego nurcie widać było postać zabitej Sulisławy setki odbić radosnej twarzy ubranej w biel – tak, że woda stała się niemalże biała. Struchleli na ten widok. Wszebor chciał krzyczeć chciał ryczeć uciekać wydusił ino: "to my pomordowaliśmy ją" ucięła mu jednak siostra prawiąc i sycząc: "Przeń...sza... Przeń....sza....." co oznaczało w języku dawnych Słowian przeń - przez niego dla niego ( przez Ziemosława dla Ziemosława) sza..! cicho bądź cicho. Stąd też nazwa rzeczki Przeńsza przeistoczona później w Przemsza a Biała - jest symbolem wizerunku utopionej siostry ubranej w biel symbolizującą piękno i niewinność.

 



Co stało się z rodzeństwem? Strach przed tym, co uwidzieli w lustrze wody był tak wielki że miast pognać do osady trzymając się uknutego planu pozorując nieszczęśliwy wypadek uszli oni w gęsty las nie bacząc na mrok nie bacząc na nic. I tak szli i szli całą noc boją się odwrócił wzrok tam gdzie nogi poniosły. Z rana dotarli do małych źródełek o czystej wodzie i tam legli na brzegu umęczeni wielce. Obudziła ich przebijająca przez konary drzew czerwień zachodzącego słońca. Paliło ich pragnienie łapczywie zaczęli pić wodę prosto ze strumyka, lecz woda paliła jakoś dziwnie ich gardło, kłuła jakby tysiące igiełek, zanurzyli ręce w rzece by się umyć - woda stała się czarna. Patrzyli z niedowierzaniem i przerażeniem ilekroć zanurzyli czyste umyte już dłonie to woda przybierała kolor czerni aż w końcu cały strumień stał się czarny a w nim widać było smutne tym razem odbicie nieżyjącej siostry przybranej w czerń. Pakosława. Miarkując, co to może znaczyć zawołała znów: „ Przeń....sza!!!! Przeń....sza Przeń” - przez niego dla niego (Ziemosława to wszystko) sza!!-krzyczała cicho próbując uspokoić tym brata, jako i siebie. Stąd też nazwa naszej rzeki, do której dotarli brzmi nie inaczej jak Przemsza a Czarna- symbolizuje tutaj grzech coś smutnego tragicznego po tym, co uczynili. Przerażenie ich nie opuściło wręcz odwrotnie spowodowało zamęt w głowie czuli się jakby odurzeni szli wzdłuż rzeki nie czując głodu nie czując zmęczenia. Co jakiś kawałek patrzyli na strumień czy w końcu nie przestał być czarny, ale takowy pozostał a gdy zanurzyli dla sprawdzenia czyste ręce, co się stanie stawał się on na całej szerokości i długości jeszcze czarniejszy. I tak dotarli do miejsca gdzie oba strumyki łączą się w jeden. W tym miejscu Wszebór nie wytrzymał napięcia i zdrętwiały z przerażenia ryknął: "oj ja głupi, nieszczęśnik, ty podła niewiasto, zgiń przepadnij ciebie powinienem ubić a nie biedną Sulisławę." i zaczął gorzko płakać lamentować. " Wracam już tego nie zdzierżę niech mnie swoi ubiją" Co rzekł to uczynił. Począł się wlec w górę rzeki a potem błądząc w stronę swojej osady. A gdy doszedł tam ochłonął trochę opowiedział całą historię. Ludziska w swej złości chcieli go od razu zabić, starszyzna rodu postawiła wygnać go z osady niechaj zamieszka gdzieś w puszczy niechaj tam jakowyś dziki zwierz go rozszarpie. Wszebor poszedł w pokorze i zginął gdzieś bez wieści. Legenda przetrwała. Ociec Majsław umarł ze zgryzoty zaraz po tym, co posłyszał od syna. Starszyzna rodowa nakazała wiedźmie wypić truciznę po której ona umarła. Ziemosław, któremu pomieszały się z początku zmysły doszedł do siebie i znalazł inną niewiastę. Co stało się z Pakosławą? Czy się utopiła, otruła,? Nikt do tej pory nie wie aczkolwiek zbierane są na jej temat materiały.

 

Opowieść snuł Grzegorz Leks

niedziela, 12 lipca 2015

 

 

Zanim zamieszczę wpis Grzegorza Leksa - kilka faktów historycznych o Bzowie i Czarnej Przemszy.

Ze źródeł historycznych, (o czym pisałem wcześniej) wiemy, że był w Bzowie browar przy Czarnej Przemszy jak też karczma, w której rocznie wypijano przeszło 600 garncy wódki „szumówki szóstej próby”. Była także kopalnia rudy żelaznej, w której sprzedawano rocznie około 2 000 „kibli”.

Podawałem we wcześniejszych wpisach, że ludność okoliczna od lat trudniła się tkactwem, sukiennictwem, wyrobem perkalu, dymki i barchanu – stąd ówczesny właściciel Bzowa – Stanisław Warszycki wybudował na stawie obok Czarnej Przemszy trzy młyny jednokołowe – foluszem zwane – służące do czyszczenia i glansowania samodziałów.



Cytując Długosza Przemscha podajemy fakty historyczne dotyczące Czarnej Przemszy:

Czarna Przemsza, Przemsza Czarna - rzeka, bierze początek z północnej pochyłości olkuskiego płaskowzgórza, o 3 wiorsty a północ od Ogrodzieńca, pod wsią Bzowem, w pobliżu źródeł Warty. Średnie wzniesienie okolicy dochodzi 1400 stóp a w pobliżu Bzowa, w stronie północno-wschodniej wznosi się wzgórze do 1582 stóp. Przybrawszy kierunek zachodni i płynie Przemsza koło folwarku Jordanówki, po za którym wchodzi w lesisty piaszczysty obszar na północ od wsi Rokitna (w powiecie będzińskim) i tu łączy się z kilku strumieni, prowadzącymi wody ze stoków zachodnich wyżyny miedzy Ogrodzieńcem a Bzowem i wody lasów rokitniańskich. Podążając w kierunku zachodnio-północnym dochodzi do Turza, tu przyjmuje z lewego brzegu rzeczkę Masłoninę i skręca na północ. O kilka wiorstw na południe od Turzy skręca ku zachodowi i dąży doliną wyżłobioną przez wody spływające tak z północnych stoków centralnego terasu wyżyny, jak i z pochylającego się ku południowi obszaru północnej części powiatu. Płynie przez Porębę Mrzygłodzką, Dziechciarze, Krzemiedę, mając z prawej strony bezleśny, piaszczysty a z lewej przeważnie lesisty obszar. Łysa Góra, wznosząca się nad brzegiem rzeki miedzy Krzemiedą a Siewierzem, sięga tylko 1120 stóp n.p.m.. Przyjąwszy z prawego brzegu dość znaczny dopływ strumieni z pod Niwki, Żelisławic i Pinczyc (Mapa sztabu generalnego XXI C zwie dopływ z pod Pinczyc, Biała Przemsza) a z lewego brzegu poniżej Siewierza rzekę Mitręgę, skręca ku południowi, pomiędzy wspomnianą Łysą Górą z lewego a wsią Piwonią z prawego brzegu. Za Siewierzem przybiera zachodni i południowo-zachodni kierunek, tworzy liczne zakręty, wymijając wynioślejsze obszary wyżyny, sięgając tu do 1000 stóp miejscami. Pod Przeczycami rozszerza się dolina rzeki, która aż do wsi Łagisza przybiera kierunek południowy. Między Wojkowicami, Ząbkowicami i Łagiszą dolina Przemszy rozszerza się w lesisty i podmokły obszar, z którego wody z części wschodniej prowadzi do Przemszy rzeczka Trzebyczka, uchodząca z lewego brzegu poniżej Przeczowa i Bogorya, uchodząca pod Gzichowem. Te dwie rzeczki płynące niemal równolegle i uchodzące w trzywiorstwowej odległości, wytwarzały na lewym brzegu Przemszy obszar błotny miedzy Przeczowem, Piekłem, Gołonogiem, Dąbrową. Od wsi Łagisza Przemsza skręca ku zachodowi, dosięga Będzina i podąża ku południowi doliną, którą przeprowadzono linią drogi żelaznej warszawsko-wiedeńskiej (odnoga do Sosnowic). Trzy razy przerzyna tor kolejowy, raz na głównej linii (pod Sielcami) a dwa razy na odnogach fabrycznych. Na południe od Sielc dosiega granicy Modrzejowa, tworząc na przestrzeni około 6 wiorst linię graniczną i na południe od Niwki przyjmuje z lewego brzegu Białą Przemszę w punkcie zbiegu granic królestwa polskiego, Galicyi i Szlązka, następnie płynie granicą Galicyi i Szlązka Pruskiego i pod Gorzowem (powiat chrzanowski), niedaleko Oświecimia, wpada do Wisły z lewego brzegu. W Galicyi przyjmuje drobne dopływy: Katowicką Wodę (od Katowic), Wąwolnicę, Ponikwicz i Smierdzionkę. Długość biegu w obrębie królestwa wynosi około 56 wiorstw, a na granicy Galicyi 22 wiorsty (23-25 kilometrów). W 1818 roku zamierzano usprawnić część od Będzina do ujścia Białej Przemszy. Na trzech ostatnich milach spławiają na Przemszy w Galicyi drewno i węgiel kamienny.

Opis Przemszy podał też Wolski w Dzienniku Powszechnym 1862 r.:

Naprzeciw Soły wpada do Wisły z lewej strony Czarna Przemsza. Jest to pierwsza większa rzeka, jaką Wisła przyjmuje z lewej strony; ma ona kierunek z północy ku południu. Źródła jej znajdują się pod wsią Bzowem (powiat olkuski), niedaleko źródeł Warty (system Odry) a ponizej Gorzowa uchodzi do Wisły. Od ujścia Brynicy stanowi granicę polityczną miedzy Szląskiem pruskim a królestwem polskiem. Do Czarnej Przemszy wpada z lewej strony Biała Przemsza, której źródła przytykają do źródeł Pilicy, z prawej zaś strony Brynica, której źródła zbliżają się do Małapanwi (system Odry); stanowi ona także granicę polityczną między Szląskiem i Królestwem Polskiem aż do ujścia do Przemszy. Czarna Przemsza od połowy swego biegu jest już spławna dla galarów.

Cytując wcześniejsze źródła historyczne wiemy na pewno, że Czarna Przemsza była spławna już na odcinku Siewierza.

Co podają aktualne źródła o Czarnej Przemszy wypływającej z Bzowa.

Czarna Przemsza - rzeka o długości 63,3 km. Źródła rzeki znajdują się na wysokości 385 m n.p.m. w  Bzowie, dzielnicy Zawiercia, na Wyżynie Krakowsko-Częstochowskiej.



Czarna Przemsza płynie przez Próg Woźnicki, Garb Tarnogórski i Wyżynę Śląską. Od miejsca, w którym wpada do niej Brynica w Sosnowcu - stanowi granicę między wywodzącym się z Małopolski Zagłębiem Dąbrowskim a Śląskiem (wcześniej tę granicę stanowi właśnie Brynica).

Zadać też należy kłam, „papce internetowej” podającej, że Zawiercie położone jest u źródeł Warty. Otóż NIE. Po przyłączeniu w 1977 roku Bzowa do Zawiercia śmiało można stwierdzić, iż Zawiercie leży w Dziale wód I stopnia (wododziale) między dorzeczami Wisły i Odry, który wyznacza linia biegnąca mniej więcej następująco: wzgórza między Siewierzem, Myszkowem a Zawierciem, wzgórza między Kromołowem, a Bzowem, Celiny koło Karlina, Góra Żerkowska, Skarżyce, Rzędkowice, Mirów i Bobolice, Niegowa, Góry Gorzkowskie. W Zawierciu odległość między Wartą (dopływ Odry) a Czarną Przemszą (dopływ Wisły) w najwęższym miejscu wynosi zaledwie 400 m. 

Za prawdziwe należy zatem uznać stwierdzenie, że Zawiercie to miasto powiatowe w województwie śląskim, w Obniżeniu Górnej Warty, w obszarze źródliskowym Warty i Czarnej Przemszy, przy granicy Parku Krajobrazowego Orlich Gniazd, na dziale wodnym między zlewiskami Wisły i Odry.

 Zbigniew Kaziród

poniedziałek, 29 czerwca 2015

Cieszy niezmiernie fakt ogromnej poczytności naszego skromnego regionalnego bloga Bzów.

Stale utrzymywane miejsce w pierwszej 300 najlepszych blogów utwierdza nas w przekonaniu, że to co robimy nie ginie w netprzestrzennym szumie.

Łączna liczba niezależnych, jednorazowych wejść z całego świata jest imponująca - 87 556  !!!

Zapraszamy naszych czytelników do regularnego odwiedzania bloga, a współautorom i osobom udostępniającym ciekawe archiwalia dotyczące naszej dzielnicy bardzo dziękujemy.

 

 

 

Zbigniew Kaziród

sobota, 27 czerwca 2015

 

Dnia 26.06 w SP nr 14 Fundacji "Elementarz" odbył się coroczny Festyn Rodzinny.

Wśród atrakcji nie zabrakło muzyki na żywo - dziękujemy zespołom "Kontrast" , "Progres" , "Bzowiary", zespołom folklorystycznym z Bzowa, zespołowi tanecznemu SP 14 - "Show Dance", Klubowi "Marengo", pysznego jedzenia, licytacji obrazów znanego zawierciańskiego twórcy, dmuchańców, stylizacji fryzur,malowania twarzy (serdeczne podziękowania dla pani Ewy Mićki), loterii fantowej z atrakcyjnymi nagrodami, pokazów sztuk walki - dziękujemy Kickboxing Małpka oraz występu Mażoretek "Fantazja" z Ogrodzieńca. 

Wielkie podziękowania dla wszystkich przybyłych gości za wspaniałą zabawę. 

 

 

 


SPONSORZY NASZEJ IMPREZY

 

Pizzeria Soprano w Zawierciu

Kawiarnia Skała w Zawierciu

Firma Doko Sp.z o.o.- Zawiercie

Firma Zamek Sp. z o.o. w Ogrodzieńcu

Park- Ogrodzieniec

Klub Studio Slim w Siewierzu

Klub Kickboxing Małpka w Zawierciu

Związek Gmin Jurajskich

Salon Fryzjerski Aneta w Zawierciu - Bzowie

Hotel Fajkief Wellnes&Spa

Szkoła Pływania Kraulik

Clleo Instytut Zdrowia i Urody w Zawierciu

Przedsiebiorstwo Handlowo- Usługowe Kropka w Kromołowie

Mała Gastronomia Agatka w Zawierciu


sobota, 20 czerwca 2015

Mieszkańcy Bzowa z wielkim zadowoleniem przyjęli informację, że Miasto zamierza przeznaczyć część środków z budżetu na rozwój poszczególnych osiedli.

W związku z tym, zarząd Osiedla Bzów, uwzględniając postulaty mieszkańców zebrane podczas ostatniego spotkania oraz propozycje naszego radnego, złożył pismo o wykorzystanie środków na zakup następujących elementów:

 

- profesjonalny sprzęt nagłośnieniowy,

- dwie altanki drewniane w stanie surowym,

- dwie huśtawki rekreacyjne w stanie surowym,

- impregnat do zakonserwowania huśtawek i altan.


Priorytetem był zakup profesjonalnego sprzętu nagłaśniającego dla potrzeb dwóch działających w dzielnicy zespołów ludowych oraz do wykorzystania podczas imprez lokalnych, zebrań, etc. , a którego cena stanowi prawie 10 000 złotych.



Ze względu na koszt sprzętu nagłaśniającego zdecydowano, że altany i huśtawki zostaną zakupione w stanie surowym, a montaż wykonają sami mieszkańcy dzielnicy.



W dwóch etapach Powiatowy Zarząd Dróg wykonał naprawy dróg powiatowych w naszej dzielnicy i wykosił rondo oraz pobocza.



środa, 10 czerwca 2015

 

 

Dnia 26 czerwca o godz.16:00 w Szkole Podstawowej Nr 14 Fundacji "Elementarz" w Zawierciu - Bzowie rozpocznie się festyn rodzinny.


Jednym z punktów programu będzie licytacja obrazów.

OBRAZY BĘDZIE MOŻNA OBEJRZEĆ W SZKOLE NA TYDZIEŃ PRZED FESTYNEM.


Ceny wywoławcze:


obrazy duże - 100 złotych

 

 


obrazy średnie - 70złotych

 



obrazy małe - 50 złotych


 

 

 

Każda kwota powyżej ceny wywoławczej zostanie przekazana na cele statutowe Rady Rodziców naszej szkoły.

Zachęcam do obejrzenia obrazów przed licytacja w naszej szkole.

 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 8
<><><> <><><> <><><>

SKRZYNKA POCZTOWA Napisz do mnie e-mail


<><><> <><><> <><><>
BZOW na Facebooku