W TROSCE O PERŁĘ JURY

BZÓW

środa, 01 października 2014

30 WRZEŚNIA UCZNIOWIE SZKOŁY PODSTAWOWEJ NR 14 FUNDACJI "ELEMENTARZ" W BZOWIE WŁĄCZYLI SIĘ CZYNNIE W AKCJĘ "SPRZĄTANIE ŚWIATA".


PONIŻEJ FOTORELACJA Z AKCJI NASZYCH DZIECI.

 

 

 

niedziela, 28 września 2014

PIĄTEK 26 WRZEŚNIA BYŁ BARDZO ATRAKCYJNY DLA NAJMŁODSZYCH MIESZKAŃCÓW BZOWA !!!

 

Szkoła Podstawowa Fundacji "Elementarz" w Bzowie zorganizowała niezwykle udaną wycieczkę do Częstochowy, do Bawilandii "Magiczna Kraina", w której uczestniczyły dzieci z oddziału przedszkolnego oraz zerówki wraz z pierwszoklasistami.. Dzieci bawiły się wyśmienicie i wróciły w doskonałych humorach.

 

 

 

"Stajnia Bzów" zaserwowała milusińskim zajęcia z końmi, które przebiegły nieco inaczej niż poprzednie. Po czyszczeniu i pielęgnacji koni nadszedł czas na naukę zaprzęgania do powozu konnego. Następnie wyruszono na przejażdżkę do sąsiedniej stadniny "Biały Kamień w Karlinie" i spotkano się z jej właścicielem, który był bardzo miło zaskoczony wizytą. 

 

 

 

piątek, 26 września 2014

 

 

Uroczyste podpisanie Kontraktu Terytorialnego dla Województwa Śląskiego.



TAK dla linii kolejowej Zawiercie-Pyrzowice -Tarnowskie
Góry oraz obwodnicy Zawiercia i Poręby.

 


 

25 września 2014 roku w Sali Marmurowej Gmachu Sejmu Śląskiego w Katowicach, odbyło się uroczyste podpisanie Kontraktu Terytorialnego dla Województwa Śląskiego. Umowa została podpisana przez Marszałka Mirosława Sekułę, Sekretarza Stanu w Ministerstwie Infrastruktury i Rozwoju Adama Zdziebłę oraz członka Zarządu Arkadiusza Chęcińskiego.


Kontrakt Terytorialny dla Województwa Śląskiego to dokument obejmujący najważniejsze przedsięwzięcia dla regionu, który obowiązywać będzie w latach 2014-2023.


Innowacyjna formuła Kontraktu polega na tym, iż po raz pierwszy inwestycje finansowane będą z kilku żródeł (środki krajowe,regionalne ,unijne).

 



Kontrakt Terytorialny to dokument otwarty, który może być w przyszłości aktualizowany w zależności od potrzeb. Kilkadziesiąt priorytetowych zadań wycenianych jest na kwotę około 41 mld zł.

 


 

Kontrakt ten zawiera dwie kluczowe inwestycje dla regionu i Zawiercia.

Jest to linia kolejowa 182 (Zawiercie-Pyrzowice-Tarnowskie Góry) oraz obwodnica Zawiercia i Poręby.

 

mpp

wtorek, 23 września 2014

Rozmiar problemu, jakim jest utrata kontroli nad czasem spędzanym w Internecie, nie jest do końca znany. Niektórzy naukowcy zżymają się na mówienie w tym wypadku o uzależnieniu, gdyż stan ten różni się od tego, jaki wywołują alkohol czy narkotyki. Większość zalicza problem patologicznego używania Internetu do uzależnień behawioralnych. Czy jesteś uzależniony?



W lipcu 2012 r. CBOS opublikował raport na temat uzależnień behawioralnych. Wynika z niego, że przeszło 50 tys. Polaków jest uzależnionych od gier hazardowych, milion naszych rodaków boryka się z symptomami uzależnienia od zakupów, a około 100 tys. z uzależnieniem od Internetu. Na tej liście najwyżej pojawił się pracoholizm – ze statystyk wynika, że może dotykać nawet 10% społeczeństwa. Wielu znawców problemu przyznaje jednak, że badania nie muszą być miarodajne, a w przypadku coraz powszechniejszego dostępu do Internetu, statystyki mogą pogarszać się z miesiąca na miesiąc.

Jeszcze przed powstaniem Facebooka przewidywano, że Internet może stać się jednym z największych problemów najbliższych dziesięcioleci. Nie można więc udawać, że problem nie istnieje, bo zagrożenie uzależnieniem od Internetu jest bardzo blisko większości z nas.

 

Problem – prawdziwy czy on-line?

Uzależnienie od Internetu na razie jest w Polsce traktowane raczej po macoszemu. Naukowcom brakuje pieniędzy na sfinansowanie dokładnych badań, przez co muszą korzystać z materiałów przygotowanych w innych krajach, między innymi przez naukowców amerykańskich, które nie zawsze przystają do polskich realiów. W Stanach Zjednoczonych mówi się obecnie o 6% uzależnionych spośród wszystkich użytkowników sieci. Wyróżnia się także grupę podwyższonego ryzyka, czyli taką, dla której Internet stanowi ucieczkę od rzeczywistości. Grupa jest dość szeroka – mieści się w niej aż 30% użytkowników sieci. Choć Internet w Stanach jest powszechniejszy niż w naszym kraju, niektórzy uważają, że nasze statystyki raczej nie odbiegają znacznie od tych zza oceanu.

Obecnie problem uzależnienia od Internetu najmocniej uderza w Koreę Południową, gdzie aż 86% mieszkańców ma dostęp do Internetu. Widać zachwycający rozwój technologiczny pociąga za sobą również zagrożenia. To stamtąd najczęściej pochodzą doniesienia o tragicznych, śmiertelnych skutkach korzystania z sieci (jeden z Koreańczyków zmarł po 50-godzinnym maratonie gier internetowych, w innym przypadku umarło niemowlę, którego rodzice zajęci światem on-line zapomnieli nakarmić). Ale także w Polsce zdarzają się szeroko omawiane przypadki uzależnienia od sieci, tak jak historia kobiety, która w konsekwencji patologicznego nadużywania Internetu utraciła prawa rodzicielskie do czwórki swoich dzieci.

Przytoczone przykłady mówią wprost: mimo, że działanie może odbywa się w świecie wirtualnym, ma rzeczywisty wpływ na świat realny. Dlatego problem powinien być potraktowany z powagą, a zdiagnozowane przypadki powinny mieć możliwość profesjonalnego leczenia.

NIKT NIE NEGUJE POSTĘPU TECHNICZNEGO, ROZWOJU SPOŁECZEŃSTWA INFORMACYJNEGO, ROLI JAKĄ ODGRYWA DOSTĘP DO SIECI W NASZYM ŻYCIU CODZIENNY, ALE PAMIĘTAJMY O UMIARZE.

 

 

Fragment felietonu zaprzyjaźnionego blogera, który pojawi się na http://www.profesjonalnepozycjonowanie.pl

poniedziałek, 22 września 2014

 

XIX Rajd Górski!!!

Dnia 19 września uczniowie Szkoły Podstawowej NR 14 Fundacji "Elementarz" z Bzowa , jako jedyni ze wszystkich zawierciańskich placówek oświatowych wzięli udział w XIX Rajdzie Górskim Szyndzielnia- Klimczok- Brenna.

Trasa rajdu brała swój początek przy stacji górnej kolejki gondolowej na Szyndzielnię.

W rajdzie wzięło udział blisko 400 osób, w tym 13 uczniów naszej szkoły wraz z dwiema opiekunkami grupy: Panią Agnieszką Kołton oraz Panią Martyną Cichecką- Urbańską.

Uczestnicy rajdu pokonali ponad 16 km trasę , meta rajdu miała miejsce w miejscowości Brenna.

Każda szkoła uczestnicząca w rajdzie otrzymała z rąk przedstawicieli olkuskiego oddziału PTTK, który był jego organizatorem, pamiątkowy dyplom.


Trasę rajdu można prześledzić, korzystając z poniższego linku zapisu z aplikacji Endomondo.

https://www.endomondo.com/workouts/410980875/17306813

 

 


niedziela, 21 września 2014

 

Zwykliśmy mawiać w naszym języku czasami
Nieszczęścia niestety lubią chodzić parami
Gdy jedno spadnie spada ich cała lawina
Jedno się ledwo kończy inne zaś zaczyna
Tak mogłoby rzec dawne nasze bzowskie sioło
Wpadło dwadzieścia lat po potopie w błędne koło
Wszelkich nieszczęść plag smutku tragedii frasunku
Wydawało się dla Bzowa nie ma ratunku
Dla tej dopiero co wybudowanej osady
Co poprzez splot nieszczęść dążyła do zagłady
Najpierw zginął Jędrek ale tego było mało
Koło nieszczęść jak szalone się nakręcało
Potem przyszła zaraza ponoć gdzieś z Karlina
Zaczęła zdychać masowo domowa zwierzyna
Rogacizna jak i drób kaczki gęsi i kury
Mało gdzie uchował się w zagrodzie zwierz który
Nikt nie wiedział dlaczego czyja była to wina
Nie miał mięsa szlachcic tym bardziej chłopina
Mawiano-największy pomór jak do tej pory
Puste bez jaj mięsiwa były w chałupach komory
Gdy pomór minął zaczęła się chować gadzina
To pojawiła się nieszczęść zaś inna przyczyna
Letnie burze nie dawały spokojnego życia
Zniszczyły się wszędy plony poprzez gradobicia
Następnego roku była takowa odmiana
Że ziemia z braku wody była popękana
Żar wysuszył wszystko co buchał prosto z nieba
Tak że nie było z czego upiec sobie chleba
Nastała pora głodu lichawa i marna
Wszędy w naszej okolicy brakowało ziarna
Spichlerze puste niemal po oborach stały
Cierpiały okoliczne wsie lud Bzowa cały
Ciężko było i dla zwierzyny owego roku
Brakowało ziarna dla drobiu pasz i obroku
Ci co byli lękliwi i w głębokiej wierze
Zaczęli odprawiać modły odmawiać pacierze
W chałupach przed wiszącymi tam obrazami
Wylękły lud zbierał się też przed kapliczkami
I płynęły gdzieś wysoko w górę hen hen do nieba
Modły"miłościwy Boże daj nam pojeść chleba"
Odpuściła przyroda plony w polach niszcząca
Ale w Bzowie nieszczęść nie było dalej końca
Gdzieś na gościńcu zginął syn Woyszy prawowity
Mówiono że dżgnął się sam że został zabity
Płakał po nim ojciec Jan płakała służba cała
Stryjna Jędrka co żyła też go żałowała
W latach nie tak stara wyglądała jak staruszka
Często nie domagała nie wstawała z łóżka
Aż raz rzekła"-Śnił mi się Jędrek czekał na drodze
Żegnaj jaśnie panie chyba w zaświaty odchodzę
Dzięki żeś mnie przygarnął gdy chciałam pomocy"
Istotnie odeszła na zawsze jeszcze tej nocy
Aż w końcu spadła wieść zupełnie niesłychana
Dzik na polowaniu pokiereszował Jana 
Choć mości Woysza był w łowach wielce zaprawiony
Wyskoczył gdzieś z paproci z niespodziewanej strony
Wbił w niego swe kły rozszarpując brzuch psiajucha
Tak że szlachcic wyzionął niemal zaraz ducha
Po śmieci Woyszy tydzień panowała żałoba
Co była szczera bo dobra to była osoba
Miłująca człeka dla służby wyrozumiała
Płakały służące piastunki czeladż cała
Zaczęto pytać -"kiedy skończy się to przeklęcie?"
Z trwogą czekając na nowej plagi rozpoczęcie
Wreszcie zapanował jakiś spokój w bzowskim ludzie
Zaczęto z ulgą harować w pocie i trudzie
Zaczęto zbierać plony z dużym powodzeniem
Spichlerze były wypełnione żytem jęczmieniem
Co ich niszczyły susze gradobicia powodzie
Warzywa też bujnie puszczały się w ogrodzie

Za to stosunki we dworze się pogorszyły
Nowy właściciel nie był już tak dla służby miły
Jak szlachetny Jan Woysza właściciel kilku włók
Po nim krótko we dworze był syn a potem wnuk
Który nie żywił do chłopstwa w ogóle miłości
Mawiano, że potrafił w porywie swej złości
Chłopa który coć zawinił sam wysmagać batem
Służba przed nim drżała widząc jakim był furiatem
Widząc go zawsze na baczność stać przed nim musiała
A każdego polecenia niemalże się bała
Mieli biedni tylko czasem ulgi odrobinę
Gdy ten pojechał na kilka dni bryczką w gościnę
Do krewnych do Piotrkowa sejmikowego miasta
Cieszyła się służba jak i jego niewiasta
Anna kobieta wielkiego serca wrażliwa
Życie we dworku to była męka straszliwa
Ona z dobrego domu dobrze wychowana
Wyszła za grubianina prostego waćpana
Choć się broniła nie chciała, przy rodzicach płacząc
Kazali wyjść za niego na nią nic nie bacząc
Nie czuła do niego żadnych więzów miłości
Widzieli to wszyscy szlachta ludzie całkiem prości
Mąż sam jej powtarzał czasem niemal do znudzenia
"Baba potrzebna do łoża i dzieci rodzenia
Szczególnie do powicia jakowegoś syna
Po co jej nauki jakiś taniec łacina
I jakoweś malarstwo rzeżba inne dzieła sztuki
Wszystko to darmozjadztwo zwykłe banialuki
Bo czy gęba co oddaje się w sztuki ramiona
Nażre się nią do syta będzie nakarmiona?
Sztuka i temu podobne na gnój to wszystko 
Kiszki dalej marsza grają puste jest brzuszysko"
Mawiając tak takim tonem takowymi słowy
Wywoływał u waćpani frasunek nowy
"Orka siew czy zbiory to są mądre zajęcia"
Sam miał w sobie na tyle do tego zawzięcia
Że ciągle objeżdżał grunty na swym kasztanie
Uwielbiał objeżdżać ciągle patrzeć na nie
Siadał na koń w największy upał największe słoty
Ciągle poganiał chłopów do szybszej roboty
Musieli szybciej machać sierpem machać widłami
Zagrabywać siano okopywać motykami
A gdy widział że odstaje jakoweś chłopisko 
Brał do ręki swoje z rzemykami bacisko
I machając nim wrzeszczał ryczał w niebogłosy
"Gibko jak cię wysmagam spadną ci ze łba włosy"
Anna co nieraz takowe sceny widziała
Miała łzy w oczach lecz sprzeciwić biedna się bała
Szlachta bzowska widząc takie chłopa traktowanie
Mówiła " powstrzymaj powstrzymaj się mociumpanie
Chłop przez ciebie gorzej niż pies jest traktowany
Tyś dla niego panem on sługa on twój poddany
Dyć jest to człek żywy co ma familiję też
A ty do niego skaczesz jakby to był dziki zwierz
Smagasz batem jakby to była złych psów sfora"
Słysząc to wpadał w złość krzycząc "fora ze dwora!
Ja jestem pan tu to mój dwór mój zaścianek
Mogę z nimi robić co chcę jestem sobiepanek'
Widząc złość w jego oczach także mowy złowieszcze
Szli bąkając-"obyś nie sczezł tu jeszcze"
Mawiali niektórzy głośno w nerwach pochopnie
"Szkoda że koń Bolesława nie z rzuci nie kopnie"
Lecz jak to się mawia licho złego nie bierze
Koń go słuchał pan był zdrów jak rydz o zdrowej cerze
Przy różnych robotach mijał mu za dzionkiem dzionek
A swą żonę widział wieczorami małżonek
Do wspólnych rozmów była to pora wygodna
Lecz gdy raz dowiedział się że była niepłodna
Że nie powije mu syna ni córki na pewno
Traktował ją jak cieśla spróchniałe drewno
Co do budowy do niczego się nie nada
I je wyrzucić z domu najlepsza jest rada
Czuł się bezsilny wiedząc że ją nie wydali
Bowiem wszyscy jego krewni murem za nią stali
Wiedząc że on raptus a w porywie swej złości
Nie widział jej urody ani cech szlachetności
Ani że miała bystry umysł dobre maniery
On był człek prosty a w mowie aż nazbyt szczery
"Ja biedny za co pokarałeś mnie ty Boże
Dałeś mi babę co rodzić dzieci nie może
Co prawda z dobrego rodu nie ladacznica
Lecz do powicia potomstwa nieudacznica"
Tak siedzieli razem a jakby w osamotnieniu
Pogrążając się w myślach oddając milczeniu

Anna bardzo często czas całkiem sama spędzając
Oddawała się marzeniom głośno rozmyślając
'Jakże pięknie byłoby żyć w jakimś pałacyku 
Posłuchać grania harfy przy wina cebrzyku
Posłuchać pięknego śpiewu puścić się w pląsy
Z jakimś uroczym szlachcicem co ma piękne wąsy
Ach to tylko marzenia nigdy nie spełnione
Me życie zgoła inne tutaj mi sądzone
Takie to są dla mnie nieszczęsnej boskie wyroki"
Czasem milkła zaraz słysząc męża w sieni kroki
Choć służba bzowska dla niej dobrą była
Do końca do niej nie przywykła z nią się nie zżyła
Choć nie żywiła do nikogo we dworku urazy 
Choć po kryjomu pomagała też wiele razy
To czuła jakby ją otaczali obcy ludzie
Czuła się uwięziona jak pies przykuty w budzie
Jednego tylko miała z domu sługę swego
Starszawego Antka na wskroś jej oddanego
To on gadał widząc czasem jej smutnawą minę
"Waćpani uśmiechnie się chociaż odrobinę
Spojrzy jak słoneczko świeci dzisiaj wesoło
Spojrzy jak piękne okolice ma bzowskie sioło"
Pocieszał ją choć wiedział co ją najbardziej gnębi
Przenikając jej myśli całkowicie do głębi
Wiedział jaka smuci panią najbardziej sprawa
On sam żywił wielką niechęć do Bolesława
Antek nie tylko był oddany i robotny
Miał też bystry umysł i był bardzo obrotny
Miał śmiałość wszędzie szybko zawierał znajomości
Ceniła go szlachta bzowska lubili chłopi prości
Szybko zmiarkował że szlachta bzwowska prawie cała
Zdania dobrego o Bolesławie nie miała
Prawiąc-"Woysze to jest szlachetny chyba ród cały
Oprócz tego tu raptusa rodu zakały"
Dostrzegając jak Bolesław był nielubiany
Antek zaczął układać w głowie jakoweś plany
Raz będąc w salonie z panią w cztery oczy
Spytał " czy pani szczęśliwa jakie życie tu toczy?
Żyje tu pani tylko z bojażni czy z miłości?
Ja znam pewien krok do uzyskania wolności
Widzi mi się pani jest unieszczęśliwiona
Pani ze wstrętem oddaje mu się w ramiona
Zamilcz i wyjdż" rzekła zaskoczona tym pani
Wybuchając płaczem zalewając się łzami
Antek jej uczucia wybadał i wymacał
A do tej rozmowy już więcej nie powracał
Mijały kolejne tygodnie i kolejne miesiące
Do czary goryczy lały się kropelek tysiące

Dla Anny nastawał czas przygnębienia smutny
Bolesław stawał się coraz bardziej okrutny
Razu pewno przy Annie przy jej obecności
Wychłostał parobka niemal do nieprzytomności
Ta widząc krew tryskającą z półnagiego ciała
Zastąpiła mu drogę przerwać karanie chciała
Bolesław szarpiąc ją uderzył też mocno w twarz
"Wynoś się do dom sama się prosiłaś a masz masz!
A to mi wielka obrończyni chłopów oto!"
Anna po silnym uderzeniu wpadła w błoto
Ręka jego była tak ciężka a cios tak cięty
Że lewy policzek był mocno opuchnięty
Miała nadzieję będzie prosił o wybaczenie
Za takowe wśród służby swej żony poniżenie
Mijały dni takowa rzecz nie nastąpiła
Kolejna rozmowa czarę goryczy dopełniła
Bolesław rzekł "ujmuj się dalej za chłopami
To spiorę cię całą przy nich rzemykami"
Anna się rozpłakała słysząc coś takiego
Gdy tylko wyszedł zawołała Antoniego
"Drogi Antoni już nie mogę tu żyć nie mogę
Uwolnij mnie jeśli znasz do wolności drogę
Uwolnij mnie od okrutnika od przekleństwa
Rodziciele nie żyją nie mam też rodzeństwa
Dość już mam przekleństw grymasów poniżenia
Boję się w dzień i w noc boję się swego cienia
Boję się gdy milczy mówi czy wpada też w złość
Chcę się stąd uwolnić mam już tego dość mam dość!
Dawno to rzekłem pani szkoda jest mi ciebie
To co się niedługo stanie biorę już na siebie"
O czym myślał tak mówiąc tym się nie pochwalił
Zadumał się przy niej nieco w końcu się oddalił
Po kilku dniach rzekł " plan obmyślany w całości
Niech waćpani wymusi u męża waszmości
By mogla pojechać do jego krewnych rodziny
Tam niech waćpani powie że z tej oto przyczyny
Wizytę nagłą im składa bo mąż popiwszy
I mocno się z waćpanią potem pokłóciwszy
Zaczął bredzić że cały dwór spali w swym gniewie
A pani się wystraszyła i całkiem nie wie
Czy te grożby są poważne całkiem prawdziwe
Czy tylko pijackie fantazje co są krzykliwe
Które miną gdy pozostanie w samotności
Stąd też waćpani przyjechała z wizytą w gości
Zostawiając mnie czyli sługę Antoniego
By miał oko na waćpana męża wielebnego
Wymogła Anna u męża wizytę w Warszawie
Choć się nieco pieklił zaczął krzyczeć na nią prawie
"Tera gdy we dworze wszędy tyle roboty
Jej marzą się wyjazdy odwiedziny głupoty
W końcu machną ręką i rzekł " jedż jedż do diabła
Skosztuj se tam lepszego magnackiego jadła"
Waćpani dwie niedziele była tam w Warszawie
I już miała wyruszać w drogę powrotną prawie
Gdy przygnał na koniu z Bzowa pospiesznie goniec
"Waćpani-kondolencyje z mężem koniec
Dworek się spalił a pan spał wówczas w salonie
Antoni chciał go ratować lecz poparzył dłonie
Żywcem spłonął żywcem spłonęło biedaczysko
Chyba pijany niechcący zaprószył ognisko
Ogień co był w kominku na resztę dworku zionął
W tym całym nieszczęściu nikt więcej nie spłonął
Anna całkiem mętnym wzrokiem gońca obrzuciła

Ciężko rzec czy posmutniała czy się ucieszyła ...


Zarywając noc całą, przy świecy, z gęsim piórem w ręku i inkaustem na dłoniach

spisał Grzegorz Leks

czwartek, 18 września 2014

Przetarg ogłoszony przez Zespół Parków Krajobrazowych Województwa Śląskiego na: 

Przeciwdziałanie antropopresji na wybranych obszarach chronionych Zespołu Parków Krajobrazowych Województwa Śląskiego  poprzez ukierunkowanie ruchu turystycznego - Ścieżka edukacyjna w obrębie niszy źródliskowej rzeki Czarnej Przemszy w  Bzowie (Zawiercie) WYGRAŁA FIRMA KAZ-BUD Z BZOWA.


Zakres zamówienia obejmował:

1. Wymiana i montaż trzech (3 szt.) miejsc edukacyjnych w obrębie niszy źródliskowej w Bzowie (długość 2,5 metra)

2. Wymiana pięciu (5 szt.) małych (80/100 cm) tablic informacyjnych w obrębie niszy źródliskowej w Bzowie

3. Przeprowadzenie wymiany (remontu) nawierzchni ścieżki edukacyjnej i dojść do źródeł w Bzowie - uzupełnienie chodnika z kostki brukowej na powierzchni 14 m2 

4. Przeprowadzenie wymiany remontu nawierzchni ścieżki edukacyjnej i dojść do źródeł w Bzowie - wymiana powierzchni mineralnej na powierzchni 120 m2

5. Remont schodów na trasie ścieżki edukacyjnej w obrębie niszy źródliskowej w Bzowie (15 mb)

6. Remont obudowy źródeł (2 szt.) 

WSZYSTKIE PRACE ZOSTAŁY ZREALIZOWANE W TERMINIE ZGODNIE ZE SZTUKA BUDOWLANA I ODEBRANE!!!

W środę 17 września gościł w Bzowie wicemarszałek Województwa Śląskiego Kazimierz Karolczak, dyrektor Zespołu Parków Krajobrazowych Województwa Śląskiego Marek Broda, zaproszeni radni miejscy, powiatowi i wojewódzcy Witold Grim i Marian Gajda oraz mieszkańcy Bzowa.

Tym samym dokonano oficjalnego przekazania do użytku terenów rekreacyjnych położonych w niszy Czarnej Przemszy znajdujących się w centrum Bzowa obok starego dworku, placu zabaw dla najmłodszych, remizy OSP Bzów i Społecznego Domu Kultury i Rekreacji w Bzowie.

Pracy w Bzowie było bardzo dużo, ale i satysfakcja z wykonania tego przedsięwzięcia jest ogromna.

- Zagospodarowaliśmy źródliska, ścieżkę edukacyjną: ustawiono jej elementy i tablice informacyjne. Cały kompleks został przywrócony do życia, bo choć już wcześniej podjęte były podobne działania, kompleks z biegiem czasu został zamieniony w dzikie wysypisko śmieci. Obecnie teren został posprzątany, odnowiony, a źródła zostały zabezpieczone przed niszczeniem, a kilkumiesięczny efekt pracy głównego wykonawcy - firmy Kaz-Bud jest doskonały - mówi Marek Broda, dyrektor ZPKWŚ. 

Jednak takie efekty nie miałyby miejsca, gdyby nie strażacy i mieszkańcy Bzowa. 


- Słowa wielkiego uznania należą się strażakom i mieszkańcom, którzy aktywnie włączyli się w pomoc w realizacji projektu. Kiedy strażacy zaczynali jakieś działanie, mieszkańcy przychodzili i bez żadnej zachęty brali się do pracy razem z nami. Muszę z dumą przyznać, że lokalna społeczność jest bardzo aktywnie zaangażowana w dziłalność na terenie Bzowa – mówi Paweł Kaziród, strażak i radny powiatowy. 


 

 

MIESZKAŃCY BZOWA PO RAZ KOLEJNY UDOWODNILI - ŻE CHCIEĆ TO MÓC!

 


 

Zespół bzow.blox.pl

15:41, amigo30 , BZÓW
Link Komentarze (2) »
środa, 17 września 2014

 

Szkoła Podstawowa NR 14 Fundacji "Elementarz" w Bzowie rozpoczyna akcję:

„Książka dla naszej biblioteki.”

 


1. Celem akcji jest wzbogacenie księgozbioru naszej szkolnej biblioteki. Najbardziej zależy nam na lekturach szkolnych,ale przyjmiemy także bajki,komiksy i inne poczytne dzieła. Bardzo prosimy,aby książki były w dobrym stanie. Przekazane książki będą służyć uczniom naszej szkoły.

2. Od roku w naszej szkole działa wypożyczalnia strojów karnawałowych. Pragniemy poszerzyć naszą ofertę. Jeśli macie Państwo w domu kostiumy z których wyrosły Wasze dzieci, podarujcie je naszej wypożyczalni.

wtorek, 16 września 2014

Śląska Szkoła Tańca zaprasza na zajęcia taneczno - ruchowe

dla uczniów Szkoły Podstawowej Fundacji "Elementarz" nr 14 w Bzowie. 

 

Więcej informacji i zapisy dla zainteresowanych w sekretariacie szkoły.

 

 

poniedziałek, 15 września 2014

Bzów nie jest dużą dzielnicą - liczy około 1000 mieszkańców, ale malownicze położenie na Jurze Krakowsko - Częstochowskiej przyciąga coraz więcej osób mających dość miejskiego zgiełku, chcących żyć bliżej natury wśród życzliwych ludzi, które to decydują się zakupić w Bzowie dom, działkę budowlaną i zamieszkać tu na stałe.


Tak mała dzielnica może poszczycić się AŻ TRZEMA PLACAMI ZABAW DLA NAJMŁODSZYCH.


Pierwszy i najstarszy to ogrodzony plac zabaw na terenie Szkoły Podstawowej Fundacji "Elementarz", który od nowego roku szkolnego wzbogacił się dzięki Fundacji prowadzącej szkołę o nowy, kolorowy, bezpieczny kompleks zjeżdżalni dla najmłodszych.

 

Drugi plac zabaw jest usytuowany w centrum Bzowa przy terenie rekreacyjnym źródeł Czarnej Przemszy. Powstał w 2013 roku z pieniędzy uzyskanych przez naszą dzielnicę za zajęcie pierwszego miejsce w konkursie powiatowym "EKOLOGICZNE SOŁECTWO".

 

Trzeci plac zabaw i teren rekreacyjny powstał na przełomie sierpnia i września 2014 roku na terenie Wspólnot Gruntowych Bzowa nieopodal Skały Rzędowej, a wybudowany został przez Firmę Kaz-Bud radnego Pawła Kaziroda. Zbudowane zostały alejki, postawiona wiata i ławeczki oraz zabezpieczona studnia głębinowa. Teren do niedawna straszył koszami na odpady i śmietniskiem wokół nich, a dziś rodzice wspólnie z dziećmi mogą w miłej atmosferze spędzić tu czas wolny.

Tak teren Wspólnot Gruntowych Bzowa wyglądał.

Tak wygląda obecnie.


 

 

Zbigniew Kaziród

 

piątek, 12 września 2014

Z PRZYJEMNOŚCIĄ INFORMUJEMY, ŻE W DNIU DZISIEJSZYM CHODNIK BUDOWANY W BZOWIE PRZY ULICY HARCERSKIEJ ZOSTAŁ OFICJALNIE ODEBRANY PRZEZ POWIATOWY ZARZĄD DRÓG.

 


 

W Bzowie do użytku przechodniów oddany został chodnik wzdłuż ulicy Harcerskiej. Powiatowy Zarząd Dróg przekazał na ten cel materiały budowlane, zaś o wykonanie zadbali mieszkańcy. 

 

W ramach projektu w Bzowie powstało blisko 950 metrów nawierzchni z kostki brukowej. Warto podkreślić, że inwestycję tę udało się zrealizować dzięki zaangażowaniu mieszkańców. Budowa chodnika biegnącego od ronda w kierunku Szkoły Podstawowej nr 14 w Bzowie trwała ok. 7 tygodni. 

 

- Chciałbym podziękować za współpracę Powiatowemu Zarządowi Dróg. Przebiegała ona wzorowo. Nie było problemów z materiałami budowlanymi, nawet w przypadku gdy ich zabrakło, to udało się je błyskawicznie dostarczyć. Ogromne podziękowania należą się także Staroście Zawierciańskiemu, który interesował się przebiegiem inwestycji oraz służył wszelką pomocą. Przede wszystkim wyrazy uznania kieruje jednak dla mieszkańcom Bzowa za poświęcenie swojego czasu i pomoc przy budowie chodnika. Dwukrotnie zdarzyło nam się kończyć pracę około północy. Warto dodać, że swoją pomoc zaoferowali nam też mieszkańcy Myszkowa – podkreśla inicjator przedsięwzięcia Radny Paweł Kaziród.

 

- Należy nadmienić że był to dla nas innowacyjny sposób realizacji inwestycji. Zaangażowanie mieszkańców pokazało, że warto wspierać tego typu inicjatywy. Warto docenić postawę radnego z tej miejscowości – Pawła Kaziroda, który mocno lobbował o budowę tego chodnika. Dzięki temu udało się przeznaczyć określone środki na zakup materiałów do jego wykonania. Pokazało to również, że w spokoju i partnerstwie da się zrobić dużo więcej, czego efekty widzimy właśnie przy ul. Harcerskiej – dodaje Starosta Zawierciański Rafał Krupa.

 


 

Wpis pochodzi ze strony Powiatu Zawierciańskiego, a mieszkańcy Bzowa w pełni podzielają stanowisko i pomoc Starostwa Powiatowego w Zawierciu, Powiatowego Zarządu Drug i starania poczynione przez radnego Pawła Kaziroda, które doprowadziły do powstania chodnika przy ulicy Harcerskiej w Bzowie.

 

W imieniu swoim i mieszkańców kieruje głębokie podziękowania dla Starostwa Powiatowego i Powiatowego Zarządu Dróg za wspaniałą współprace i pomoc przy realizacji tej inwestycji.


W szczególności dziękuję mieszkańcom Bzowa i Pawłowi Kazirodowi, którzy poświęcając każdą wolną chwilę, czas prywatny i wkład sił własnych doprowadzili do szczęśliwego zakończenia tej wyczekiwanej od ponad 30 lat inwestycji.


 

Zbigniew Kaziród

 

czwartek, 11 września 2014

Rodzice dzieci, które przystąpiły do egzaminów będących zwieńczeniem całego roku nauki podziękowały Paniom ze Szkoły Podstawowej Nr 14 Fundacji "Elementarz", które prowadzą Webinaria oraz Zespołowi LIBRATUS ! 

Poniżej prezentujemy zdjęcia z egzaminów wakacyjnych Libratus, które miały miejsce w murach naszej szkoły w miesiącach lipiec - sierpień.

Uczniowie wykazali się niezwykle dużą wiedzą w zakresie zdawanych zagadnień.

Jeszcze raz gratulujemy!

 

ZESPÓŁ BZOW.BLOX.PL

Jeśli naprawdę chcesz usłyszeć, co dzieje się w życiu twojego dziecka, daruj sobie to nieśmiertelne pytanie „Jak tam w szkole?”. Chyba, że chcesz otrzymać odpowiedź równie pustą i wyświechtaną.

 

Mogę się założyć, że wiele już razy zadawałeś to pytanie swojemu dziecku i otrzymywałeś zdawkowe „Spoko”, „OK” czy „W porządku”, po czym pociecha zajmowała się swoimi sprawami, a ty, w poczuciu dobrze spełnionej roli troskliwego tatusia, zostawałeś ze stanem wiedzy o swoim dziecku dokładnie takim samym jak przed całą tą, wielokrotnie powtarzaną, sceną.

 

Jeśli naprawdę jesteś ciekawy swojego dziecka i chcesz wiedzieć, co dzieje się w jego życiu, musisz wyjść poza ten schemat. Oto moja propozycje pytań, które warto zadawać dziecku, by zachęcić je do opowiedzenia o tym, co wydarzyło się w szkole i jak radzi sobie z codziennymi wyzwaniami, obowiązkami, co je cieszy, smuci, czego się boi. Dzięki nim będziesz miał dużo większą wiedzę o nim i będziesz w stanie lepiej je wspierać w szkolnych trudach.

Oto kilka pytań, które możesz zadać swojemu dziecku po dniu pełnym wrażeń w szkole:

 

  • Czego się dziś nauczyłeś ciekawego? Spróbuj wymienić choć jedną rzecz.
     
  • Czy jest coś, co cię dziś zainteresowało, a co chciałbyś zgłębić w domu przy komputerze/książkach?
     
  • Co było dzisiaj nudne i twoim zdaniem nieprzydatne?
     
  • Co było najlepszą/najgorszą rzeczą, która zdarzyła się dzisiaj w szkole?
     
  • Co się dziś wydarzyło zabawnego?
     
  • Gdzie najbardziej lubicie się spotykać w szkole na przerwach? Macie jakieś ulubione miejsce?
     
  • Czy udało ci się dziś komuś pomóc? W jaki sposób?
     
  • Opowiedz mi o czymś dobrym, co dziś spotkało ciebie lub kogoś z twoich kolegów.
     
  • Kto jest najbardziej lubiany w twojej klasie? Dlaczego jest tak lubiany?
     
  • Jakbyś mógł na jeden dzień zostać dyrektorem szkoły, co chciałbyś w niej zmienić?

 

Proste?! 

środa, 10 września 2014

NOWOŚĆ !!!

 


Społeczny Dom Kultury i Rekreacji w Bzowie zaprasza młodzież na zajęcia taneczne!

Już w ten PIĄTEK o godz. 16:00 odbędzie się spotkanie organizacyjne, na którym to wybierzemy nazwę zespołu, dobierzemy muzykę oraz zaczniemy pierwsze ćwiczenia.

Serdecznie zapraszamy!

 


ZAJĘCIA SĄ BEZPŁATNE !!!


wtorek, 09 września 2014

 

 

Ochotnicza Straż Pożarna w Bzowie zaprasza na doroczną wycieczkę w piękne polskie góry. Stolica polskich gór ponownie ugości naszych druhów.

Wyjazd w piątek 19.09.2014 natomiast powrót 21.09.2014. Gwarantujemy fantastyczne warunki pobytowe, wyżywienie, przejazd, a co najważniejsze fantastyczną atmosferę i wrażenia na szlakach turystycznych.

Uwaga zostały ostatnie miejsca.

Więcej informacji udziela Prezes: Włodek Grajdek oraz Paweł Kaziród.

10:05, amigo30 , BZÓW
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 08 września 2014

 

6 września odbyło się w SP NR 14 FUNDACJI "ELEMENTARZ" W BZOWIE "Narodowe Czytanie".

W tym roku dzieci odczytały wybrane, ulubione fragmenty sienkiewiczowskiej "Trylogii".


W dalszej części dnia uczniowie wraz z wychowawcami i panią wicedyrektor pokonali kilku kilometrową trasę udając się na pieszy rajd na położoną w Bzowie Skałę Rzędową.


 

 

Pogoda była iście wakacyjna, więc wycieczkę należy zaliczyć do bardzo udanych, podobnie jak całą tegoroczną akcję "Narodowego Czytania" !!!


sobota, 06 września 2014

( Z góry przepraszam wszystkich mieszkańców Lelowa, że ich rodak Samuel odegrał tutaj taką negatywną rolę)

Życie człeka niełatwe jest na ziemskim padole
Czasami musi upaść na samo dno być na dole
Zejść niemalże do piekielnych czeluści czasami
Wypić czarę goryczy zalewając się łzami
By potem siłą życia znów stanąć na nogi
Usuwając przeszkody, prostując życiowe drogi
Nasza Rzeczpospolita miała karty chlubne
Lecz i momenty tragiczne dla ogółu zgubne
Do najtragiczniejszych należy potop szwedzki
Kiedy to część szlachty polskiej knując plan zdradziecki
Podniosła na króla Jana Kazimierza dłonie
Chcąc osadzić szwedzkiego Karola na tronie
Żołdaki króla Karola Polskę zalały
Niszcząc grabiąc Ojczyznę w sposób niebywały
Nieszczęście, co spadło jak jakaś plaga nowa
Nie oszczędziło też w niszczycielskiej sile Bzowa
Burząc spokojne ówczesnych mieszkańców życie
Małej naszej osady, co była w rozkwicie
Co na północ od obecnych domostw położona
Gdzieś do strumyka Przemszy była przycupiona
I dalej na północ, gdzie pól teraz okolica
Aż do szczytu wzgórza, co zowie się Kadzienica
Zaś tereny obecnej naszej miejscowości
To były pola i łąki jako ziemskie włości
Na których harowali bzowianie w pocie i znoju
Jeżdżąc na jarmarki w czasach ładu i pokoju
Do Kromołowa czy dalej leżącej Pilicy
Tocząc dysputy po karczmach co były w okolicy
Bzów może nie był wsią mlekiem i miodem płynącą
Lecz spokojną, otoczoną ciszą wokół panującą
Gdzie szum drzew ptaków śpiew ową ciszę przerywały
A siew orka i żniwa rytm życia nadawały
Tak to we wsi bzowskiej było aż nadszedł rok pański
Tysiąc sześćset pięćdziesiąty piąty iście szatański
I tutaj się zaczyna historyja owa
Co stała się jawną przyczyną upadku Bzowa
Kiedy to Polska bezbronna stanęła otworem
Nie mając sił by walczyć ze szwedzkim potworem
Który parł od Pomorza niszczycielską ławą
Padła Wielkopolska Mazowsze z Warszawą

Zebrała się okoliczna szlachta w Kromołowie
Ci zagrodowi a także bogatsi panowie
" Mości panowie żle z Rzeczpospolitą się dzieje
Trza radzić cosik działać zanim wróg nas zaleje
Ba, co gdy wszędy słychać, że owe żołdactwo
Oblazło Rzeczpospolitą jak jabłko robactwo?
Żaden żołnierz nie broni naszej Rzeczpospolitej
Pospolite ruszenie prawie wszędy rozbite
Bez liku bezbronnych miast się poddało
Sam król ucieka wojsk koronnych mało
Gdzie mamy się skrzyknąć u kogo szukać pomocy?"
I tak rozprawiano dniami w bezsilnej niemocy
Osiadła szlachta niezaprawiona nic w boju
Pełna była frasunku oraz niepokoju
Nie wszyscy o tym myśleli wówczas w Kromołowie
Był jejmość pan Samuel, ten co innego miał w głowie
Był z Lelowa a tutaj od miesięcy był w gości
Siedział na zjazdach lecz tylko dla przyzwoitości
Był to zwykły hultaj szumiwoda rozrabiaka
Moczymorda lekkoduch i zwykły hulaka
Co mawiał że zawsze z radości czy frasunku
Miał okazję sięgnąć do jakowegoś trunku
Potrafił niemal jednym tchem kilka kufli obalić
A potem o tym rozpowiadać i się tym chwalić
Nie szablą lecz trunkiem chciał mierzyć swoje siły
Kto rządzi w Polsce? jej losy go nie obchodziły
Chwalił się tym, że raz siedząc w jednej gospodzie
Mając kilka stołów do beczki na przeszkodzie
Potrafił je rozwalić przy pomocy szabelki
Uznając to za wyczyn szlachetny i wielki
Ród z Lelowa wstydził się owego pijaczyny
Ojciec właściciel zamku wygnał go z tej przyczyny
Rzekłszy " Dopóki u ciebie zmiana nie nastanie
Nie masz co tu wracać synu mociumpanie"

Przebywał więc w Kromołowie u krewnych w gości
Którzy go przyjęli pod strzechę chyba z litości
Że był wygnan z domu sumienie go nie trawiło
Tutaj spędzał czas na hulakach całkiem miło
Chrapał najczęściej zalany gdzieś do dnia połowy
By popołudniu jak mawiał udać się na łowy
U boku z szabelką w ręku trzymając szklankę
Próbował zagadywać niejedną szlachciankę
Raz ów panicz lekkoduch co rodem był z Lelowa
Upatrzył sobie piękną panienkę ze Bzowa
Młodą Adelę Janowską co błyszczała krasą
Co zajeżdżała pod kościół w niedziele kolasą
Patrzał na nią i nie mógł się jej urodzie nadziwić
"Och jakże piękne ma lica jakże smukłą kibić
Piękna z twarzy i kształtna z każdej ciała strony
Kto ona? muszę się wywiedzieć i bić w pokłony
Och niechże stracę wzrok, niech mi pęknie w uchu błona
Jeśli przeze mnie nie zostanie usidlona"
Co sobie pomyślał o bzowskim dziewczęciu tym
Tym prędko jak najprędzej chciał wprowadzić w czyn
Zasięgając wśród kromołowian o niej języka
Wymiarkował że to córa bzowskiego zagrodnika
Szukając okazyji spotkania sposobności
Wprosił się razu pewnego do jej chaty w gości
Dziewczę go skromnie lecz z godnością przywitało
Lecz bliżej zapoznać się z nim a ni krzty nie chciało
Janowscy może skromnie lecz uczciwie żyli
A waszmość Samuel był złej reputacyji
Lecz kawaler Samuel nie chciał nic na to baczyć
Ciągle przybywał konno aby ją obaczyć
Przy tym nie zmienił stylu życia co był zawadiacki
Śmiał się rubasznie żartował w sposób prostacki
Gadał do niej jakby to była już jego żona
" Waćpannę wymłócę jak zboże boś mi przeznaczona
A gdy się rozochocę gdy sobie podpiję
Waćpannę na miecz mój jak dzika na rożen nabiję"
I tak rechotał przy tym śmiejąc się rubasznie
A dziewczę myślało że ją piorun zaraz trzaśnie
W końcu nie wytrzymało braciom się zwierzyło
Ci słysząc ,czuli jakby się ostrze w serce wbiło
"Toż to Adelo plama plama na twym honorze
Musimy go przegnać tak dalej być nie może"
Gdy znów na zagrodę zajechało paniczysko
Podeszli do niego wygarnęli mu wszystko
" Usieczem waćpana jeśli przestąpi nasz próg
Pobijem rozniesiem na szabli jak miły Bóg"
Spojrzał spode łba zaciskając pięści w złości
"Takoż waszmościowie przyjmujecie mnie w gości?
Mnie wielkiego szlachcica mym świadkiem karabela
Jeszcze pożałujecie wspomnicie Samuela"
Wskoczył naprędce na koń spiął go ostrogami
I ruszył ku Kromołowowi polnymi drogami
Gniewem rozpalone było jego oblicze
" Dali mi w pysk ale się jeszcze z nimi policzę
Przyjdzie pora zemsty a ona będzie słodka
Zabiję bez litości kazdego brata kmiotka"
I w takich myślach Samuel bywał pogrążony
Gdy szlachta radziła gdy kraj był zagrożony
Szlachta radziła radziła nic nie ustalając
Wtem Szwedy przyszły okolicę zalewając
Zajmując miasteczka i okoliczne zamki


Ze strachu pochowały się niektóre mociumpanki
Tak pola ustępując wrogowi niestety
Widząc szwedzką jazdę piechotę muszkiety
Gdzie zniknął Samuel? mówiono "dociec się nie da"
Mówiono że kryje się w lesie że uciekł do Szweda
Nie wszyscy szlachcice tak jak w "Potop"powieści
Uciekli jak zające słysząc o Szwedach wieści
Na ziemi kromołowskiej rosła w siłę sława
Pana kasztelana Warszyckiego Stanisława


Co był wówczas panem zamku tego w Pilicy
Co skrzyknął 300 chłopa pod chorągiew w okolicy
A połączywszy się z chorągwią spod Siewierza
Zaczął podjeżdżać nękać szwedzkiego żołnierza
Napadając na obozy łamiąc przy tym gnaty
Szarpiąc żgając zadając przy tym straty
Napadając znienacka niczym rozbójnicy
W ten sposób wyzwalając zamek co stał w Pilicy
Pod chorągwiami służyli z różnych okolic waszmości
Kromołowianie ci co w Bzowie mieli włości 
Mawia się że niestety kij ma dwa końce
Polaków napady ataki nieustające
Odbijały się niestety na zwykłej ludności
Szwed palił grabił nie znając słowa litości
Na wieść o Pilicy spalił pół Kromołowa
Bzów jeszcze stał pośród wojennego hałasu
Ale króciutko do pewnego tylko czasu
Podczas nieudanej zasadzki koło Ogrodzieńca
Szwedzi ubili kilku biorąc niejednego jeńca


Wiążąc jak bydlęta na dziedziniec zamku gnając
A tam ich różnym mękom cielesnym poddając
Stosując różnorodne męki wymusić chcieli 
By ci wydali kryjówki swych przyjacieli 
Wśród pojmanych jeńców byli i bzowianie
Zakrwawieni opuchnięci w podartej sukmanie
Nie puściło pary z gęby żadne chłopisko 
Wtem na zamek zajechało jakieś paniczysko 
Które konia ratajowi gdzieś zostawiwszy
Widząc jakowyś jeńców do nich się zbliżywszy
Głośnym śmiechem zarechotało " Witam waszmości 
Samuel i dowódca Landorf witają gości 
A jak tam Adelka piękna białogłowa?
Niedługo zajdziem z Landorfem do niej do Bzowa
Wam każę uciąć języki i połamać gnaty"
To rzekłszy pobiegł prędko do Landorfa komnaty
" Wielki komendancie proszę o posłuchanie 
Wiem kim są ci jeńcy pojmani to są bzowianie"
Ten spojrzał nań z pogardą nie był w mowie wylewny
" Z Bzowa takiej małej wioski jesteś tego pewny?
Tak wielki komendancie czcigodny panie 
Ci rozbójnicy na dziedzińcu to są bzowianie
Każę ich zabić niepotrzebna już ta padlina 
A teraz wynocha chciałem napić się wina 
Wynoś się już! chciałeś się jeszcze na coś pożalić?
Komendancie Landorfie trzeba wioskę spalić
Spalić? spaliłem już wiele palenie mi zbrzydło
Zostawię wieś skąd będę miał jaja mleko bydło?
Z Bzowa blisko przywozić to urodzajna wiocha
A teraz precz z moich oczu wynoś się wynocha!
Ale mości komendancie rzeknę tu otwarcie 
Szlachta chłopstwo z Bzowa będzie mścić się zażarcie 
Gdy tylko policzą jeńców i swoje trupy 
Znów zrobią zasadzkę zbierając się do kupy


Wynocha!!" ryknął Landorf machając dłońmi 
" Jak nie wyjdziesz ciebie każę rozszarpać końmi!"
Jak rozważał Landorf tego też nikt nie powie
Zapewne różne myśli kiełkowały mu w głowie
Pod dwóch czy trzech dniach z Samuelem się widzenia
Wysłał do Bzowa dragonów z rozkazem spalenia 
Ci otoczyli wieś calutką o wczesnym świcie 
Zastali ciszę słychać było tylko psów wycie 
Padł rozkaz "Rzucić ogień na każdy dach słomiany"
Zaczęły płonąc dachy zajęły się ściany
Słychać było płonących walących się bali trzask 
Płacz dzieci zawodzenie kobiet i mężczyzn wrzask
Przerażliwe wycie psów rżenie koni świń kwik 
Ryczenie krów jeden wielki lament przerażenia krzyk
Ludziska uciekały krzycząc " Jezu rety!"
Prosto pod szable dragonów prosto pod muszkiety
Otoczeni na ucieczkę nie mając czasu 
Tylko niektórym udało się ujść do lasu 
Tam gdzie gęste drzewa krzaki i leśne cienie
Tam znależli ucieczkę swoje ocalenie
W taki sposób spłonął niemalże cały Bzów 
Lecz po tej strasznej wojnie odbudował się znów
Wróciły na zgliszcza wszystkie ocalałe ludziska
Wrócili by odbudować swych rodzin siedliska

Martwe na wpół spalone ciało panny Adeli 
Znależli bracia otulone w osmolonej bieli 
Samuel rzekł " Zemsta bywa naprawdę czasem słodka "
Myśląc że kara go za to w ogóle nie spotka 
Szwedzi pod naporem z naszej ziemi uciekając
Szydząc i drwiąc za zdrajcę Polski go mając
Z obawy że ich też w końcu może kiedyś zdradzi
Powiesili go na drzewie będąc z tego radzi

Skończył się potop szwedzki skończyło się piekło
Grono bzowian się spotkało i sobie przyrzekło 
Stojąc ramię przy ramieniu niczym żołnierz w rzędzie 

BZÓW ISTNIAŁ PRZEŻYŁ I NA WIEKI ISTNIEĆ TEŻ BĘDZIE!!! 


 

Grzegorz Leks

18:58, amigo30 , BZÓW
Link Komentarze (1) »
sobota, 30 sierpnia 2014

Wakacje za nami.

 


 

Drodzy Uczniowie, szanowni Rodzice!


Dyrektor wraz z gronem pedagogicznym Szkoły Podstawowej nr 14 Fundacji "Elementarz" zaprasza na uroczystą inaugurację roku szkolnego 2014/2015, które odbędzie się dnia 1 września o godzinie 12:00.

 
Uroczystość w szkole poprzedzi uroczysta Msza Święta o godzinie 11:00.

Rozpoczęcie roku szkolnego oddziału przedszkolnego odbędzie się o godzinie 9:00.

19:50, amigo30 , BZÓW
Link Komentarze (1) »
piątek, 29 sierpnia 2014



Legendą jest też owiana Skała Rzędowa
To nie pogłoska lecz prawda odkryta od nowa
Którą z dziada pradziada opowiadał bzowski ród
Owa skała jest położona od Bzowa na wschód
Tam, gdzie rozliczne ciągnące się pól zagony
Otaczają ją jak fosa zamek z każdej strony
Na małym pagórku wznosi się tam wysoko
Stromizną, nagością ścian ciesząc ludzkie oko
A umiejscowiwszy się na jej płaskim szczycie
Widać jak historia zmieniała ludzkie życie
Na widnokręgu można ujrzeć jakby dwa światy
Ten obecny i ten co był niegdyś przed laty
Patrząc na zachód dzisiejsze Zawiercie widzimy
Na południu zaś przepiękne zamku ruiny
Skała nie tylko piękne widoki odsłania
Jest również symbolem ludzkiego pojednania
By dokładnie zrozumieć o co chodzi w czym rzecz
Trzeba się cofnąć w historii kilka wieków wstecz
Jak wiadomo Bzów to siedlisko rodu Janoty
Mężnego woja co był uosobieniem cnoty
Jednakże oprócz znamienitego rodu w Bzowie
Mieszkali zadziorni krzykacze bracia Pankowie
Starszy był Mieczkiem młodszy zaś Marcinem zwany
Jeden i drugi to był szlachciura wykapany
Co nosił głowę w chmurach wysoko
Co sięgał do kielicha często i głęboko
Co w poczuciu wyższości nadymanej dumy
Zachowywał się jakby pozjadał rozumy
Tacy byli butni dwaj bracia zwani Panki
A najczęściej ze sobą w słowne stawali szranki
Mawiano w całej wsi " Bracia a wszystko ich dzieli"
Choć byli po jednym mieczu i jednej kądzieli
Choć byli z jednej chaty i z jednej zagrody
Majątek to były ich wiecznych sporów powody
Oboje w swojej nieposkromionej chciwości
Chcieli zagarnąć dobytek dla siebie w całości
Ojciec Sędzimir widząc spór nierozstrzygnięty
Nakazał dla nich sporządzić prawne dokumenty
Na mocy których bracia podzielić się mieli
Marcin dostał wieś Karlin co była po kądzieli
Okoliczne należące do Karlina włości
I pieniądze w pięćdziesięciu grzywien wysokości
Starszy z braci Mieczko dostał natomiast Bzów 
Ociec zaraz po tym zmarł i zatarg zaczął się znów
Gdy żył krzyczeli na siebie szczerząc w złości zęby
Gdy był pochowan nie otwarli do siebie gęby
Każdy z braci czuł się przy podziale pokrzywdzony
Jakoś oszukany z majątku ograbiony
I tak żyli ze sobą w duchowej oddali
Do siebie w gościnę nigdy nie przybywali
Taka zawiść zakiełkowała w ich głowie
A gdy się spotkali gdzieś w Kromołowie
Na targu w małej gospodzie czy kościele
Patrzyli na siebie krzywo jak nieprzyjaciele
Aż raz a było to w niedzielę świętego Jana 
Stała się w gospodzie rzecz prawie niesłychana
Do tej pory topiąc w mocnych trunkach swoje żale
Nie chcieli się widzieć i słyszeć wzajemnie wcale
Głośno ze swymi kamratami rozprawiając
Dysputy w drugim rogu karczmy w nosie mając
Ten dzień świętego Jana był inny wyjątkowy
Trunek obu braciom uderzył już do głowy
Nabrali pewności siebie fizycznej siły
Spojrzenia ich się skrzyżowały i zaogniły
Nienawiść co się w nich od lat zbierała
W porywie furii zaczęła wylewać się cała
Zaczęli na siebie mruczeć wreszcie głośno krzyczeć
Wymachiwać rękami, jak dziki zwierz ryczeć
W porywie gniewu pozrzucali kufle ze stołu
Ruszyli naprzeciw siebie wrogo pospołu
A do nieszczęścia nie brakowało wiele
Już oboje wyciągnęli z pochew swoje karabele
Już mieli wykonać w powietrzu zamach cięcie
Gdy ich rozdzielono w ostatnim momencie
Starszy z braci Mieczko, co niemal chciał się wściec
Miał coś takowego krzyknąć coś takowego rzec
"Ten ów Marcin to psubrat szubrawca to kiep
Gdyby nie wspólny ociec, matka to ściąłbym mu łeb
Jam com go jako oseska do swej bratniej piersi tulił
Nic a nic nie dostałem z majątku matuli
On zagarnął wszyćko te piękne zbożowe łany
Łąki z rogacizną nowy dwór wybudowany
Mnie ostał jeno ten Bzów jako ojcowizna
Pola łąki mniejsze zagroda stara słabizna
Słysząc to Marcin zdzierżyć nie miał już siły
"Czym dobrze słyszał żem łotr kiep jak mi Bóg miły?
Łżesz rozprawiając tak między kamratami swemi
Stań ze mną do pojedynku na ubitej ziemi
Tyś jest kiep, że prawisz takie wieści zuchwale
Jutro skoro słońce wzejdzie bądż przy bzowskiej skale"
"Zgoda przybędę z rana a dziś idż z mych oczu precz
Jutro zatopię zanurzę w twym ciele mój miecz"
Jak rzekli tak też się na drugi dzień i stało
Przybyli pod skałę z nimi kmieci niemało
Niektórzy z ciekawości inni z niepokoju
Stanęli w kręgu tworząc jakoby plac boju
Konie zaś przy kępie drzew tam rosnących stały
Zaczęły strzyc uszami jakby coś wyczuwały
A gdy w końcu bracia naprzeciw siebie stali
Błysnęło i zagrzmiało gdzieś mocno w oddali
Zerwał się potworny wiatr wznosząc kurzu tumany
Zaczęły kołysać się drzewa targać sukmany
Coraz bliżej było słychać bijące gromy
Burzy co nadchodziła od Ogrodzieńca strony
Trza było odłożyć pojedynek na razie
Każdy przycupnął przy skale przy jakimś głazie
Impet burzy zbliżył się był nad skałą cały
Konie przywiązane do drzew ze strachu zadrżały
Potem potwornie rąbnęło gdzieś od drzew strony
I krzyk " Dwa konie zabite a trzeci raniony"
Huczało lało deszcz zalewał okolicę
A ludziska drżały chcąc przetrzymać nawałnicę
W końcu burza przeszła i słonko zaświeciło
O pojedynku między braćmi mowy nie było
Rozmiarem nawałnicy jeszcze przerażeni
Spojrzeli na siebie jak nowo narodzeni
"Chcieliśmy podnieść na siebie swoje bratnie dłonie
A mogliśmy tu zginąć jako nasze konie
W takich okolicznościach zakończyli swe waśnie
Tutaj pod Skałą Rzędową po burzy właśnie
Może się nie kochali ale się nie kłócili
Gdy się gdzieś spotkali odezwać się potrafili



Niechże pozna bzowianin histostorię co jest prawdziwa
Niechże z kimś poważnie skłócony naprędce przybywa

JAM JEST- TAK ZOWIĄ MNIE RZĘDOWA SKAŁA

JAM NIE JEDNEMU POMOC OKAZAŁA 

 

Chwycił za pióro i uwiecznił na blogu

Grzegorz Leks




środa, 27 sierpnia 2014

 

Szkoła Podstawowa NR 14 Fundacji "Elementarz" w Bzowie przypomina, że przedszkole funkcjonuje na zasadach przedszkola publicznego,
Nie ponosicie Państwo dodatkowych opłat za umieszczenie waszej pociechy w przedszkolu.
Nabór trwa cały rok, więc zapraszamy w każdej chwili.
ZAPRASZAMY DO NAS

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 10
<><><> <><><> <><><>

SKRZYNKA POCZTOWA Napisz do mnie e-mail


<><><> <><><> <><><>